gajowiec.pl - nowości i publikacje * news and articles

Mój świat, moja pasja, moje rozumienie przyczyn i metod leczenia schorzeń, które powodują ból oraz inne dolegliwości.

Wpisy

  • poniedziałek, 09 listopada 2015
  • środa, 04 listopada 2015
    • Pion. Geometria równowagi.

      Ludzkie ciało to przepiękna konstrukcja. Stworzona z niepoliczalnej ilości komórek, tworzących zadaniowe tkanki, każda inna, a wszystkie ze sobą połączone za pomocą wielkiej autostrady informacyjnej – układu nerwowego i powięziowego. Mnogie kieszenie, fałdy, schowki, obleczone wokół stelaża kostnego, który dźwigając je – stanowi dla nich punky podporu. Z mechanicznego punktu widzenia więc są one niezbędne do wykonywania każdego ruchu, podejmowania każdej – najmniejszej nawet – aktywności. Bębnienie palcami po stole, ruszanie powieką – wszystko potrzebuje punktu podparcia.

       

      Ciało ludzkie zna doskonale pojęcie ergonomii. Minimum wysiłku, maksimum efektywności, skuteczności. To nic innego, jak efekt ewolucji, mądrego doboru cech, dzięki którym człowiek stał się tak doskonałą biologicznie istotą, jaką go widzimy obecnie. Temu wszystkiemu sprzyjał i sprzyja nadal pion, który został wybrany spośród wielu cech, nad którymi pracowało ciało poszukujące dla siebie doskonałości w formie i funkcji.

       

      Czymże jest pion?

       

      Mechanicznie rzecz ujmując jest stanem, dzięki któremu środek ciężkości głowy spada idealnie przez miednicę na środek czworoboku utworzonego przez stopy. Tylko, czy to wypełnia pojęcie pionu?

      Można próbować wyobrazić sobie pion, ale można próbować go też rysować. Zacznijmy od prostego rysunku, który przedstawia bloki poukładane jeden na drugim a podparte w odpowiednich miejscach elastycznymi wspornikami w kształcie łuku. To głowa, klatka piersiowa i miednica połączone poszczególnymi odcinkami kręgosłupa. Obleczone w system tkanek miękkich (powięzi, więzadeł, mięśni, skórę) trwają jeden nad drugim tak, by trwanie to kosztowało jak najmniej.

       

      Obraz ten pozwala wyprowadzić z niego kolejne, jak np. rolę miednicy i stawów biodrowych w ciele człowieka. Spotkanie dwóch trójkątów równoramiennych wpisanych w górną i dolną część ciała styka te figury dokładnie w miejscu środka ciała – centrum – w miednicy. Pojawienie się trójkątów dynamizuje obraz, wyostrza go ujawniając istotne punkty ciała.

       

      Można też – co do mnie trafia o wiele bardziej – pokazać, czym jest pion ciała, zmieniając nieco przestrzenność figur. Popatrzmy więc na ciało następująco: miednica to sześcian. Stabilny, mocny, jednoznaczny. On osadza ciało w określonym miejscu. Wypełniony energią stanowi jego podstawę. Na nim postawiona jest kula tułowia. Już widać, jak chwiejnym jest stan pozwalający utrzymać tę kulę na sześcianie, szczególnie, gdy się poruszają. Na kuli natomiast stoi stożek głowy. Żaden z elementów nie jest do sąsiada przyklejony, każdy mając swój własny środek ciężkości ma tak stanąć na sąsiedzie, by nie spaść, by pozwolić sobie na ruch ale przede wszystkim, by utrzymać pion. Wszystkie figury oplecione są nićmi sterujących nimi tkanek i to od nich właśnie, od ich stanu, uzależniona jest łatwość upilnowania pionu lub jej brak.

       

      Na pion mają bezpośredni wpływ powłoki ciała od najgłębszej po najbardziej powierzchowne. Rozliczne kieszenie, tuby, stale ze sobą pracujące, wypełnione lub opróżnione, tętniące życiem lub wręcz przeciwnie – pozbawione energii i siły – tworzą wewnętrzną mapę ciała, którą wyraźnie widać w zewnętrzości formy ciała a więc także w umiejętności utrzymania pionu.

       

      Emocjonalność anatomii nie pozostawia wątpliwości, iż to emocje właśnie stanowią podstawę kształtowania elementów ciała. Od ich natężenia, czasu trwania, podatności gruntu, który uprawiają, zależy bezpośrednio to, jak wyglądamy. Jak łatwo jest nam utrzymać pion, zarówno fizyczny, jak emocjonalny.

       

      Rozejrzyjmy się wokoło, a ze zdziwieniem zobaczymy wielu ludzi, którzy idąc – patrzą na ziemię. Patrząc na współćwiczących w sali gimnastycznej, pasażerów w autobusie lub siedzących przed ekranem kinowym dotrzec możemy tendencję do „składania się” ku ziemi. Głowa leci ku przodowi, wymuszając na mięśniach tylnej części ciała mega wysiłek, który ma powstrzymać ciało przed przewróceniem się. Zapadający się brzuch i jego zawartość, zamykana klatka piersiowa i jej pulsacyjność, rzut środka ciężkości przed biodra, niejednokrotnie ugięte kolana, wysunięte ku przodowi i do dołu barki – to obraz nowoczesnego człowieka, który zapomniał już dawno, do czego służyć ma jego układ ruchu. Istnieje oczywiście inny obraz nowocześności – sztywnej klatki piersiowej, głowy zadartej ku górze, niestabilnych nóg bez połaczenia z ziemią, z ramionami uniesionymi...Mozaikowość różnorakich wpływów buduje każde ciało z osobna, nie ma tu jednego schematu, jednej obowiązującej formy. A pion potrzebny...

       

      Sami sobie robimy „na dobrze” lub „na źle”. Sami decydujemy o własnych wyborach względem ciała, o przekonaniach, którym hołdujemy, o poczynaniach, które otwierają nas lub zamykają na innych. Internet pełen jest złotych myśli, dobrych rad i stron, z których można czerpać natchnienie, pełen mędrców chętnych do doradzania nam. Pozostaje pytanie: co stało się z intuicją i zaufaniem własnej naturze, kim jesteśmy w najgłębszych warstwach ciała, co w nich tkwi, co powoduje, że to kim jesteśmy uwidacznia się takim a nie innym ciałem. Czy nie zamykamy swoich właśnych możliwośći wykorzystania własnego umysłu do tworzenia rzeczywistości, która nam sprzyja? A pion potrzebny... Im dalej od pionu, tym większa kompensacja, tym większy wysiłek, tym trudniej do niego wrócić. Pseudokompensacja nic nie daje i odciąga nas jedynie od rzeczywistej równowagi, rzeczywistego pionu.

       

      Kiedyś uczono dzieci chodzenia z książką na głowie. Niejeden pukał się w głowę, ale czy to było aż tak bez sensu? Pion we wszystkich swoich przejawach jest gracją, lekkością, swobodą, uśmiechem, wybaczaniem, mądrością, prostotą, wiarą, miłością, ciepłem....Czy trzeba nam czegoś więcej?

       

      Niech się stanie ;-)

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      środa, 04 listopada 2015 12:08
    • Sobota 14 listopada

      Informuję, iż sobota 14 listopada będzie sobota pracującą gabinetu. Przedłużony weekend związany ze świętem 11 listopada może stać się dobrą okazją do zadbania o siebie, nawet intensyfikacji tychże starań.

       

      Zapraszam do zapisów pod stalym numerem 602 786 988 lub/i mailem gabinet@gajowiec.pl!!!

       

      *

       

      My practice will be open for customers in need on Sat 14th Nov. Please call 602 786 988 for appointment or/and confirm by mail gabinet@gajowiec.pl

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      środa, 04 listopada 2015 11:35
  • czwartek, 22 października 2015
    • Czy wiecie, że...

      Dziś kolejny odcinek rzadko ostatnio publikowanego cyklu. Tym razem o Polsce :-)

       

      W miejscowości Wietrzychowice na Kujawach odkryte grobowce z okresu neolitu przechowują wiele ciekawych tajemnic ówczesnej medycyny. Jest wśród nich szkielet mężczyzny, u któreg odnaleziono ślady po 4 (!) operacjach czaszki i które - wg badaczy - mężczyzna przeżył. Ciekawe są oczywiście powody takowego zabiegu oraz stan pacjenta po zabiegu. Pytanie, jak był znieczulany i czy w ogóle, wydaje się mieć odpowiedź. Bowiem znaleziono w grobowcach także mak,z  którego najprawdopodobniej wytwarzano środki odurzające wykorzystywane do anastezy. 

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 października 2015 11:03
  • piątek, 16 października 2015
    • Wtorek 27 X z Artemisem w Mielcu

      We wtorek 27 X będę miał zaszczyt ponownie dzielić się z Państwem swoimi refleksjami w kwestii terapii ciała. Tematem przewodnim spotkania będzie:

       

      FAKTY I MITY TERAPII NARZĄDU RUCHU

       

      Zapraszam Mielczan oraz wszystkich zainteresowanych.

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      piątek, 16 października 2015 10:14
  • środa, 14 października 2015
    • Drinki Peptydowe made by WellU

      Nadszedł czas, by odsłonić kurtynę i zapalić reflektory. Niech światło padnie na propozycję, która stanowi niezwykłe wsparcie dla organizmu człowieka w procesie zdrowienia ale także jako element profilaktyki.

      Polski produkt firmy Well U, który pojawił się w świadomości naukowców całkiem przypadkiem - jak wiele odkryć. Obserwacja zranionych ryb w bądź co bądź mało sprzyjającym środowisku słonej wody wskazało, iż w jakiś błyskawiczny wręcz sposób regenerują się wszelkie uszkodzenia skóry, a przez to zamyka się droga infekcji, tudzież wykrwawienia. Człowiekiem, który stoi za całym cyklem badań i doświadczeń jest Andrzej Frydrychowski (więcej o tym człowieku znajdziecie na jego stronie http://andrzejfrydrychowski.pl/). Z jego inicjatywy pojawiło się na rynku kilkanaście produktów, których działanie i skuteczność potrafią zachwycać nawet niedowiarków, fakty mówią za siebie.

      Dziś kilka słów na temat napoju peptydowego Power Drink. 

      Aminokwasy w Biopeptide Nutrivi Drink są niezbędne do życia, odgrywają rolę w metabolizmie
       i są ważne w żywieniu. Stanowią one krótkie łańcuchy polimeru o nazwie peptydów, a także dłuższe łańcuchy, które nazywane są polipeptydami lub oligopeptydami.

      Około 75 procent ciała ludzkiego składa się z łańcuchów aminokwasów, dlatego są one tak ważne dla naszego organizmu.

      Wszystkie reakcje chemiczne zachodzące w organizmie zależą od aminokwasów i białek, które je budują. Wiele osób albo nie otrzymuje wystarczającej ilości białka z żywności, albo mają zaburzony system pobierania substancji odżywczych. Wówczas niezbędna jest suplementacja naturalnymi produktami.

      Wystarczająca ilość aminokwasów powoduje, że nasz organizm jest w stanie przeprowadzić procesy, które są niezbędne dla naszego życia, a także może przyczynić się do wzrostu włosów i paznokci, powoduje regenerację mięśni, skóry, kości i reprodukcji tkanek oraz ogólno pojętego dobrego samopoczucia.

      Peptydy zawarte w Biopeptide Nutrivi Drink wpływają na poprawne funkcjonowanie chrząstki i komórek kości oraz stymulują tworzenie się nowych komórek, które wytwarzają fizjologiczny typ kolagenu i inne substancje wzmacniając strukturę kośćca.

      Peptydy wzmagają wytwarzanie kolagenu, jako jedyne wzmagają produkcję aktywnych aminokwasów glicyny, proliny i 4-hydroksyproliny.

      Te aminokwasy sprawiają, że tkanki stawowe są mocniejsze i bardziej elastyczne, a także są odpowiedzialne za tworzenie się chrząstki i odbudowę komórek więzadeł, ścięgien i kości.

       

      Efekty regularnego spożywania:

      • Dostarcza budulca do organizmu (dostarcza niezbędne aminokwasy do odbudowy kolagenu m.in. w stawach, kościach, chrząstkach, skórze i innych organach)
      • Działa przeciwbakteryjnie
      • Działa przeciwzapalnie
      • Działa przeciwbólowo
      • Wzmacnia odporność i pomaga w walce z       przeziębieniem  
      • Hamuję aktywność enzymów starzeniowych (metaloproteina)
      • Zwiększa elastyczność i nawilżenie skóry
      • Zapobiega zmarszczkom i przebarwieniom
      • Dostarcza dodatkowych przeciwutleniaczy w celu ochrony komórek
      • Wzmacnia paznokcie i włosy
      • Spowalnia procesy starzenia się m. in. skóry, kości, stawów, naczyń krwionośnych i innych organów
      • Wzmacnia stawy, wspomaga regeneracje tkanki chrzęstnej

      Sposób użycia:

      • Profilaktycznie: 20-25 ml dziennie.
      • W celu uzupełnienia niedoborów: 50-75 ml dziennie (po jedzeniu).

      Przechowywać w suchym i chłodnym miejscu w temperaturze pokojowej.

      Skład napoju:

      Naturalny roztwór aminokwasów, peptydów i kolagenu rybiego (78%), ekologiczny sok z malin (15%), ekologiczny sok z aronii (5%), imbir, sorbinian potasu.

      Pojemność: 330 ml

      Składniki napoju: 

      kolagen* g/100ml 9,11
      białko g/100 ml 10,4
      błonnik g/100 ml <0,5
      tłuszcz g/100 ml 0,4
      wartość energetyczna kcal/100ml 48
      wartość energetyczna kj/100ml 204
      węglowodany g/100ml 0,7
      aminokwasy:    
      kwas asparginowy % 0,66
      gwas glutaminowy % 1,01
      seryna % 0,45
      glicyna % 2,38
      histydyna % 0,15
      arginina % 0,85
      treonina % 0,25
      alanina % 0,87
      prolina % 1,14
      toryzyna % 0,08
      walina % 0,21
      metrionina % 0,15
      cysteina % 0,01
      izoluecyna % 0,14
      leucyna % 0,27
      fenyloalanina % 0,22
      lizyna % 0,36

       

      Napoje te proponuję w procesie rekonstrukcji elementów narządu ruchu po urazach oraz zabiegach operacyjnych, mowa tu także o zabiegach teoretycznie nieortopedycznych, gdyż i te dotykają skóry oraz tkanek podskórnych, mięśni, w sytuacji gojenia różnych dolegliwości zdrowotnych, które wynikają z nieprawidłowego odżywiania tudzież jakiejś przypadkowej suplementacji, ale także w rekonwalescencji dla diabetyków, u których zauważa się już zaburzenia troficzne kończyn łącznie z ryzykiem amputacji. Polecam je też osobom starszym, u których odbudowa struktur kolagenowych (czyli praktycznie wszystkiego w ciele) odbywa się zazwyczaj w zubożonej diecie wynikającej z przekonania "mi niewiele potrzeba, bo jestem starszy a moje ciało się już nie rozwija", nic bardziej mylnego. O innych zastosowaniach możecie Państwo dowiedzieć się z materiałów firmy, które chętnie udostępnię. Element prawidłowego i logicznego odżywiania, szczególnie u dzieci, których ciało powinno budować się jak najbardziej z dala od śmietnikowego jedzenia a w oparciu o najcenniejsze elementy. O te w obecnym świecie coraz bardziej trudno.

      Kosmeceutyki stanowią przyszłość profilaktyki pierwotnej i wtórnej. Inwestujmy w swoją przyszłość.

       

      Zapraszam do sklepu:

      https://hikari.wellu.eu

       

      PeptidePowerDrink330ml

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      środa, 14 października 2015 15:49
  • środa, 07 października 2015
    • Biodra w ruchu. Ruch w biodrach.

      Biodra to stawy ruchu, dynamiki, eksplorujące własne skrajności a przynajmniej takie jest założenie. By mogły się realizować w tym, co do nich przynależy, potrzebują możliwości. Na możliwość składają się:

      1. zakres ruchu,

      2. odpowiednia dynamika mięśni,

      3. koordynacja,

      4. zadowolenie,

      5. odpowiednie odżywienie / suplementacja.

       

      Każdy z tych elementów stanowi nieodłączny składnik powodzenia. Bez któregoś z nich nie uda się dać biodrom tego, co do nich przynależy, co przynosi im radość, spełnienie a przez to zdrowie przede wszystkim.

       

      Ad 1.

      Zakres ruchu stawu biodrowego zależy od jego kształtu oraz stanu elastyczności aparatu torebkowo-więzadłowego i mięśniowego. Można by tu zakończyć. Tyle, że to zdanie niewiele jednak mówi i pozostawienie go takim nagim, wystawia je na krytykę niejasności. Słusznie.

      Typologia miednicy wg Gutmanna pokazuje jasno, jaki rodzaj biodra jest najbardziej ruchomy – biodro przypisane do miednicy wysokiej, czyli tej, której kąt nachylenia kości krzyżowej względem płaszczyzny poprzecznej jest duży (kość krzyżowa praktycznie w pionie). Te biodra są nawet określane, jako nadruchome. Łatwość uzyskania separacji powierzchni stawowych w teście dystrakcji jest tu elementem towarzyszącym. Należy jednak pamiętać, iż ta miękkość / łatwość odciągnięcia głowy od panewki potrafią się osobniczo oczywiście różnić. Idący ponad nimi kręgosłup o niewielkich krzywiznach stawia przed nami osobę, która ma predyspozycje do dużej ruchliwości / ruchomości / zakresowości. Miednica przodopochylona (typ koksartrotyczny) to skrajne przeciwieństwo – biodra zapieczone niejednokrotnie, zamurowane kształtem i naprężeniem tkanek wokoło. Stan pośredni (miednica pośrednia, niektórzy określają ją jako normalną – a one przecież wszystkie normalne) to mieszanina powyższych. I w tym typie ujawnia się chyba najwięcej różnorodności typologicznych, ruchowych. Najszersze spektrum typów, predyspozycji, a co za tym idzie możliwości.

      Zakres ruchu zależy także od stanu aparatu więzadłowego i mięśniowego. I jeden i drugi należy utrzymać w higienie, która przewiduje miękkość, elastyczność, rozciągliwość tych tkanek, a zarazem poprawia zdolność ich kurczenia się, operowania nimi w skrajnych położeniach, obsługi stawu w ogóle.

      Poznaję ostatnio coraz więcej ćwiczeń, pozycji ułożeniowych a także ćwiczeń czynnych, dzięki którym poznaję swoje biodra od strony dotychczas nieznanej. Wyjście poza schemat stanowi dla mnie samego niezwykłe odkrycie, a doświadczenie, jak nieporadny jestem wobec wielu ruchów albo pozycji rozciągowych pokazuje mi, jak wiele mam do zrobienia przy swoich biodrach. Otwieranie bioder na nieznane im – jak się okazuje – ruchy, decyzja o czerpaniu z pozycji rozciągowych, które wprawiają mnie w osłupienie, bezradność wręcz pomieszaną z rozbawieniem, jak bardzo niezdarny w tym się okazałem. To wielka nauka i niezwykłe doświadczenie. Polecam ;-)

       

      Ad 2.

      Dynamika mięśni wynika z ich typologii (białe lub czerwone lub mieszane). Dynamika odzwierciedla też nasze wnętrze, typologię emocjonalno – żywieniową, reaktywność opartą o wychowanie pomieszane z naturalną potrzebą ruchu. To, czym dla nas jest ruch, jak postrzegamy jego rolę w życiu, gdzie umiejscawiamy go na liście spraw potrzebnych pokazuje na swój sposób koloryt naszej kultury fizycznej. Dając ciału możliwość korzystania z siebie, z jego dynamiki, sił, żywotności, podtrzymujemy w nim/nas pewność, że jest ono dobre, mądre, oddane nam bez reszty.

       

      Ad 3.

      Koordynacja. Klucz do ergonomii. Sensu ruchu. Wypadkowa dotychczasowej nauki siebie od pierwszych ruchów wykonywanych w nieuświadomiony sposób, po pierwsze kroki, pierwszy bieg, kolejne aktywności ruchowe, które smakowaliśmy dotychczas, łącznie z tymi, w których postanowiliśmy się specjalizować. Koordynacja to też wyobrażenie ruchu, umiejętność myślenia o nim w sposób analityczny, czując go w sobie, widząc, jak wykonujemy go jeszcze przed rozpoczęciem akcji mięśniowej. Koordynacja to jego naszość, przywłaszczenie go w całości, ale z otwarciem na fakt, iż przyszłość ma dla nas nowe informacje, które mogą zmodyfikować nasz ruch.

       

      Ad 4.

      Wisienką na torcie każdej aktywności ruchowej jest zadowolenie. Nie wyobrażam sobie ćwiczeń, które mnie nie cieszą. To zakrawa o zamęczanie i przemoc wobec siebie samego. Endorfiny będące fundamentem poczucia radości, szczęścia, zadowolenia, są nagrodą, zadowoleniem. Tym szczęściem, które pozwala na kolejny i kolejny trening, jakkolwiek to słowo pojmuje każdy z nas. Na wysiłek, pot, rozmowy z własnymi ograniczeniami, pracę nad nimi, zadowoleniem, kiedy zakończenie ćwiczeń kończy się poczuciem wypełnienia, ale i głodu o jeszcze. To dzięki nim otwieramy kolejną książkę w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania stawiane sobie, ciału, to nimi są poszukiwania nowych szkół, metod ćwiczeń, rozwoju, bo rozwój daje szanse. Zadowolenie rozlewa się po całym organizmie, dając mu poczucie dobrze wykonanego ćwiczenia, kolejnego kroku wykonanego w kierunku zdrowia. Modyfikacje ćwiczeń, poszukiwania nowych form ruchu, to nic innego jak oznaka pewnej świadomości siebie, zdrowia, profilaktyki.

       

      Ad 5.

      O żywieniu tak wielu mówiło już tak wiele, że chyba rozumiemy niewiele . Moje niewielkie doświadczenie w tej kwestii przechodzi przeróżne zmiany i już wiem, że mogę stwierdzić, co następuje: jestem tym, co jem. Wszystko w temacie.

      Przyzwyczajenia żywieniowe to jedno. I to wielkie jedno, bo ono bezwiednie niejednokrotnie decyduje o tym, co jemy, czym obdarzamy naszych bliskich i co wmawiamy im, że jest dla nich / nas zdrowe, smaczne. A tym czasem nic bardziej mylącego. Nauka jedzenia, bo i z takim procesem mamy do czynienia, niejednokrotnie staje wbrew naturalności smaków oraz predyspozycji, które mamy przychodząc na świat. Trening, a raczej tresura, prowadzą w linii prostej do – uwaga na słowo – polityki błędów i wypaczeń a stąd blisko jest do nieprawidłowego odżywiania. Świadomie nie napisałem jedzenia, bo to dwie odrębne kwestie.

      Każdy przynosi na Ziemię swój odrębny typ osobowościowo – żywieniowy, co oznacza, iż produkty z określonej grupy pokarmów nam służą a inne nie. Gdyby dano nam możliwość wybierania od początku tego, co chcemy jeść, najprawdopodobniej szłoby to zgodnie z tym rdzeniem. Ale tak nie jest.

      Wsuwamy do ust dzieci przeróżności, które mają stać się ich trzonem żywieniowym, ich smakami na dalsze lata i dość bezrefleksyjnie idziemy w tę stronę. Jakąż niespodzianką może być fakt, iż każdy domownik może chcieć jeść coś innego, a co więcej – może dla każdego inny produkt być tym, który jego organizm potraktuje, jako swój. Nie będę się rozwodził nad literalną szkodliwością tych czy innych substancji chemicznych, które są pakowane do produktów, bo to nie czas ani miejsce. Nie sądzę, by należało się tez zastanawiać, dlaczego w ogromniastych sklepach na tzw zdrową żywność poświęca się li tylko 1 alejkę (czy t a żywność jest zdrowa, to inna sprawa). A co z pozostałą częścią? Niezdrowa żywność?

      Ile składników zawierają produkty, które wkładamy do koszyka? Czy umiemy przeczytać niektóre z tych słów? Czy w ogóle wiemy, czym są, jak na nas wpływają? Itd. Itd… Traktujmy odżywianie rozwagą, a nie przez pryzmat pozornych oszczędności robionych na zakupach w masowych śmieciodajniach. Kalkulacja jest taka: lepiej zapobiegać, niż leczyć. Proste i znane, a jednak ignorowane. Ile zieleniny jemy? Ile owoców? Ile warzyw? Czym regenerujemy uszkodzenia tkanek? Co ma dostarczać nam witaminy C? Jakim tłuszczem posługujemy się na kuchni? Do jakiej temperatury stanowi on pokarm, powyżej jakiej staje się intensywną trucizną? Co mają dać nam (i czy dają?) suplementy, których Polacy kupili w tamtym roku jakieś tony? Proste pytania, na które sobie odpowiedzmy…

       

      Złóżmy to w jedno. Wiedza o sobie, o tym, kim jesteśmy, jakie mamy priorytety, cele, co nas angażuje, w czym tkwimy - to baza. Wiedza o anatomii, funkcji stawów, świadomość profilaktyki to drugie. Żywienie to trzeci filar. Nie ubędzie nam, bez obaw. Czas poświęcony tym składowym nie pójdzie na marne, co więcej – będzie przynosiło zaskakująco dobre efekty zarówno miejscowo, jak i globalnie. Inwestujemy w najcenniejsze – nasze życie, zdrowie, poczucie szczęścia, dobrego poczucia siebie. Cóż ważniejszego?

       

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      środa, 07 października 2015 14:34
  • czwartek, 01 października 2015
    • Światło w terapii

      Światło w terapii oznacza oświecenie. Pewien stan, dzięki któremu widzimy dotąd ukryte, zdajemy sobie sprawę z tego, co na zewnątrz. Coś rzuca światło na nowe aspekty nas, dzięki czemu stajemy przed możliwością postawienia kolejnego kroku.

       

      Jak zawsze postaram się mówić obrazami. One najmocniej przemawiają, a tym bardziej, gdy padnie na nie światło dostrzegania szczegółów, którymi są pokryte. Bo najbardziej warto patrzeć na szczegóły...

       

      Wyobraźmy sobie małe dziecko, które siedzi zamknięte w ciemnym pokoju. Ciemności towarzyszy pewien poziom niepewności, może lęk, może przerażenie, bywa, że także takie, które odbiera głos, zaciska gardło i uniemożliwia krzyk, wołanie o pomoc. Wiemy, że zahamowany głos oznacza zamkniętą przeponę, zaciśnięte gardło, niemoc, którą ciężko przezwyciężyć. I dziecko to trwa w ciemności, nie wiedząc, że świat za drzwiami może mieć swoje barwy, zapachy, może być wart odważenia się wyjścia po omacku choćby, ale by trafić do drzwi. A może by zburzyć ścianę. Dziecko przyzwyczaja się do siedzenia, milczenia, ktoś mu nakazał tam zostać, zabronił wychodzić, tak będzie lepiej dla wszystkich. Dziecko słucha, choć czuje, iż jest to wbrew niemu. Boi się jednak wyjść poza zakaz.

       

      Trwanie w ciemności wyrabia nawyki, przekonania, pewność wręcz o sytuacji, w której trwam, uczy radzenia sobie w sytuacji, gdy utrudnione jest swobodne poruszanie się, życie w ogóle. Im dłużej trwa ten stan, tym głębiej wrasta w duszę i ciało. Chyba, że gdzieś głęboko tli się jakaś iskra.. Iskra czego?

       

      Iskra jest zalążkiem światła albo jak ktoś chce - szczątkiem światła. Jego cząsteczką, jego przetrwalnikiem, jego Nadzieją. Iskra jest zapalnikiem, ryzykiem, że zapali coś, od czego powstanie płomień, pożar, co może doprowadzić do spopielenia dotychczasowości.  Czymś, co może zmienić mój wewnętrzny świat, obrócić w niebyt to, co było jego ramami.

       

      Wspominałem już nie raz, iż w każdym z nas żyje Wewnętrzny Lekarz. Mądrość. Naturalność. Głos, Siła, które wiedzą. Wiedzą, co jest podstawą dysfunkcji, wiedzą, co będzie dla niej najlepszym lekiem. Wiedzą, jakich narzędzi użyć, by proces wygrzebywania człowieka z choroby był najskuteczniejszy. Potrzebują jednak do tego światła. By zaświecić w oczy, w serce, w umysł, by wpuścić na drogę smugę światła, a przynajmniej poświecić pod nogi, by można było wykonać  kilka choćby kroków na rozpęd. To światło jest w każdym z nas.

       

      Jest nim Świadomość.

       

      Świadomość = Wiedza? Także. Ona jest fundamentem akceptacji, rozumienia i uruchomienia procesów decydowania o sobie, wzięcia odpowiedzialności za swoje życie. Dzięki niej umiem określić, kim jestem, dokąd zmierzam, jaki jest cel tej marszruty i co mam w jej trakcie robić, by wypełniać ją po brzegi sobą, zdrowiem, zadowoleniem, prostotą, jasnością...

       

      Świadomość uruchamia w nas czasem ktoś / coś z zewnątrz. Słowo, pojawienie się człowieka, zdarzenie. Na deskach naszego osobistego theatrum rozgrywa się spotkanie z doświadczeniem, które stanowi pierwszy kwant energii, dzięki któremu uruchamiają się reakcje w nas. Pierwsza kropla oliwy w zastałe tryby, pierwsza próba uruchomienia dawno nie używanego samochodu. Nie ma powrotu, zaczyna się coś nowego.

       

      Światło wnosi do ciemnego pomieszczenia Odwaga, która przychodzi nam z pomocą wraz z Determinacją. Niezgoda na dotychczasowe wysyła je z misją ratunkową, by nie było za późno. I nie obiecuje bynajmniej niczego miłego na początku. Trzeba będzie zmrużyć oczy, bo kiedy wyjdziemy z ciemności, dopadnie nas światło. Zewsząd. Zagarnie nasz świat i nic mu nie stanie na przeszkodzie. Pamiętacie tao zdanie: "i stała się jasność i jasność była dobra"? Bo jasność taka jest. W niej wszystko widać. Każdy szczegół naszej twarzy, załamania siatkówki, kurz na rękach, wstrzymany oddech, nie ten kierunek podróży.

       

      Bez światła jest trudno żyć. Światła potrzebują rośliny, ludzie, zwierzęta. Ci, którym odbiera się światło, niejednokrotnie gasną. Tym, którym ukazuje się światełko w tunelu - widzą szansę na nowe, inne. Przysłowia przechowują tyle zwrotów dotyczących światła, że mówi to za siebie. By po nie sięgnąć, czasem potrzebny w nas prometejski wysiłek. Nie każdy umie skraść ogień bogom, ale ten, kto ośmieli się to zrobić, będzie miał do dyspozycji niezwykłe narzędzie. Będzie mógł widzieć. Będzie miał jasność. Będzie mógł wybierać, decydować, będzie miał szansę, będzie świecił w swoje serce, oświetlał mu drogę, może nawet to światło pomoże innym, którzy siedzą w ciemności... Na siebie, na zdrowie, na szczęście, na decydowanie o sobie. Na pełnię życia. Na proces, który będzie jego drogą do siebie. Prawdziwego. Trudne? Odpowiedź zna każdy z nas z osobna.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      czwartek, 01 października 2015 17:11
  • niedziela, 27 września 2015
  • niedziela, 20 września 2015
    • Jeszcze tylko kilka dni...

      ...i  udostępnię tu możliwość zaopatrywania Was w produkty, dzięki którym powrót do zdrowia będzie o wiele zdrowszy, skuteczniejszy, szerokopasmowy a to, co będzie można dzięki nim osiągnąć, zaskakuje mnie samego. Szczerze.

       

      Products are tested on Gajowiec :-)

       

      Cierpliwości...10...9...8...

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      niedziela, 20 września 2015 21:44

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny