gajowiec.pl - nowości i publikacje * news and articles

Mój świat, moja pasja, moje rozumienie przyczyn i metod leczenia schorzeń, które powodują ból oraz inne dolegliwości.

Wpisy

  • środa, 31 lipca 2013
  • piątek, 26 lipca 2013
    • Rozgrzewka

      Kilkakrotnie pisałem już o istotności rozgrzewki w każdej formie aktywności ruchowej (także tu: http://gajowiec.blox.pl/2012/02/Urazy-w-aikido.html). Ale mam wrażenie,że temat w pewnym sensie jest niedopowiedziany więc przyszła i na to pora. Chcę przedstawić teoretyczne i praktyczne założenia rozgrzewki i zwrócić uwagę na zasady nią rządzące.

      Mój Nauczyciel, pan Profesor Andrzej Seyfired, niejednokrotnie prześmiewczo zwracal uwagę na fakt, iż w człowieku zdeponowano nieprzebrane ilości lenistwa a więc jeśli już coś mamy robić, to z głową. Każdy ruch, każda aktywność fizyczna, ma wynikać z przemyślenia i świadomości, co ma ona powodować i jaki cel odnieść. Inaczej jest li tylko wypełnianiem czasu i niepotrzebnym mieszaniem powietrza. Profesor mówił o tym w materii rehabilitacji, to jasne. Ale dokładnie odnosi sie to także do rozgrzewki, która jest - bądź co bądź - profilaktyką urazów i bezpiecznym wprowadzaniem w część główną treningu.

      Rozgrzewka winna odbywać się zgodnie z podstawową zasadą: od ćwiczeń prostych do trudniejszych, od ruchów biernych przez czynne do tych - z obciążeniem, od ćwiczeń "uruchamiających" po ćwiczenia wydolnościowe. Ale po kolei.

      Ćwiczenia proste to te, które przychodzą sobą w swej prostocie ruchu, naturalności, nie wymagają wielkiego skupienia nad tym, jak je wykonać. Przykład: wznosy ramion, krążenia, krążenia bioder (choć tu jest wiele elementów do szczegółowego opisania), zginanie tułowia do boków ... Ćwiczenia bierne to te, w ktorych ruch daną częścią ciała wykonujemy za pomocą czy to swoich rąk czy rąk współćwiczącego. Przykład: rozgrzewanie nadgarstków poprzez poruszanie splecionymi rękami w różne kierunki tudzież uruchamianie stawów stóp w siadzie. Ćwiczenia bierne to także nadal niedoceniany stretching, który jest podstawą bezpiecznego przejścia do ćwiczeń obciążających. Nie widzę możliwości wykonywania ćwiczeń, które mają wykorzystać siłę mięśni (podskoki, przebieżki, wypady i inne) jeśli mięśnie nie zostaną do tego najpierw przygotowane. Pozostawienie stretchingu poza tą częścia rozgrzewki jest mocnym i dość ryzykownym niedopatrzeniem. Z ciałem człowieka jest jak z silnikiem samochodu: włączamy go i czekamy choćby chwilę, by sie podgrzał. By wszystkie jego elementy zapracowały, by smar zostal doprowadzony w jego najgłębsze zakamarki. Wtedy dopiero można przejść do obciążania silnika większą pracą.

      Wprowadzając ćwiczenia krok po kroku, uruchamiamy także układ krążeniowy. Jest to ważna część rozgrzewki, gdyż on zapewni zarówno mięśniom, jak i układowi nerwowemu prawidłowe zaopatrzenie w "smar" czyli krew oczywiście. Dobre dotlenienie i dokrwienie ciała stanowi jeden z elementów gwarantujących jego prawidłowe funkcjonowanie.

      W moim rozumieniu rozgrzewki nie powinno sie zmieniać kolejności aplikowania tych ćwiczeń. Nie powinno się rozpoczynać rozgrzewki od ćwiczeń aerobowych, obciążających układ ruchu, by następnie spowolnić ją ćwiczeniami biernymi czy rozciągającymi. Schemat dobrze prowadzonej rozgrzewki z jej naniesioną intensywnością względem czasu wygląda następująco:

       

      Jeśli prowadzący zdecyduje się wprowadzić zasadniczą część treningu w miejscu, gdy krzywa osiąga swoje maksimum, nie będzie to błędem. Ale powinien rozumieć, iż czas przeznaczony na rozgrzewkę nie będzie czasem straconym z wielu względów. Czwarta i ostatnia część rozgrzewki może z powodzeniem zostać przeznaczona na specjalistyczne ćwiczenia, przypisane do danej dyscypliny. Czy będą to ćwiczenia techniczne, czy może jakieś inne - wyborem kieruje prowadzący. Ta częśc ma płynnie przeprowadzić do zasadniczej części treningu. Najważniejsze, by nie poszarpać krzywej rozgrzewki nieprzemyślanymi decyzjami. By nie wytracać osiągniętego już "podgrzania" na rzecz ćwiczeń wyciszających, by utrzymać w głowie pomysł na stopniowanie wysilku. Na celowość aplikowanych ruchów.

      Dla pełniejszego zrozumienia istotności rozgrzewki oraz prowadzonych zajęć ruchowych, sugeruję bliższe zapoznanie z podstawami anatomii i fizjologii wysilku. Znajomość podstawowych grup mięśni, ich czynności, pozycji rozciągowych, zasad funkcjonowania stawów, układu krążenia, wydaje się być niezwykle pomocne w pracy z ludźmi. Podnosi to jakość zajęć i ich bezpieczeństwo. Skupienie w czasie zarówno rozgrzewki, jak i ćwiczeń zasadniczych, unikanie atmosfery klubokawiarni i spotkania towarzyskiego, pozwoli na skupione wykonywanie ćwiczeń. A skupione oznacza efektywne. I o to chodzi...

      Powodzenia!

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      piątek, 26 lipca 2013 10:37
  • czwartek, 25 lipca 2013
    • Tamy...

      Nie trzeba wiele, by przywołać w sobie obraz tamy. Konstrukcja wstrzymująca pływ wody, czasem ogromna, czasem niewielka, ale zawsze wykonująca to samo zadanie. Tamy, jako konstrukcje inżynierskie, muszą wytrzymywac napór wielu ton wody, która ciśnie i ciśnie. Można sobie wyobrazić jedynie wartości naporu, ciśnienia, jakie wywiera woda na ich ściany.

      Podobne zjawisko obserwuje się w ciele człowieka. Czym są owe tamy i jaka jest ich rola w generowaniu chorób?

      Użyję niezwykle poręcznego obrazu strumienia górskiego. Używałem tego obrazu kilkakrotnie, ale ponieważ jest on niezwykle przydatny - zrobię to ponownie. Strumień wypełnia koryto, płynąc zgodnie ze swoim rytmem. Zależnie od ilości opadów (odżywienia, dostarczania materiału do życia), strumień jest pełniejszy lub płytszy, potrafi zagrażać okolicy lub wyglądać na śmiesznie niegroźny. Strumień daje siebie rybom, roślinom, żabom, slimakom, stanowi ich naturalne środowisko, dom. Ich życie. Co dzieje się, gdy z kamieni, które stanowią dno, zaczniemy budowac tamę w poprzek płynącej wody i do tego dodamy jeszcze kilka ściętych pni drzew, które rosły tuż obok?

      Woda zostaje wstrzymana. Zatrzymany zostaje normalny i prawidłowy jest pływ, jej nurt, momentalnie wzburza się jej strumień, co jest oznaką niezgody na zmianę. Szczególnie taką. Po chwili woda się uspokaja i zaczyna szukać drogi obejścia przeszkody. Ale tama stawiana jest zbyt szczelna, by ją obejść, by wpłynąć w jej struktury. Podnosi się więc poziom wody, która z coraz większą siłą napiera na przeszkodę. Jeśli stan ten trwa jakiś czas, w wodzie tuż przy tamie rozpoczyna się nowa aktywność roślin i zwierząt. Powstaje nowy ekosystem, czyli adaptacja do zmiienionych warunków środowiska.

      Ale wszystko ma swój kres. Tama także. Ktoś proponuje: wyjmijmy jeden kamień z samego dołu tamy. Ktoś inny mówi: usuńmy ją kawałek po kawałku od góry. Ważą się losy budowli ale i jej otoczenia.

      Tama dekopmpletowana od góry daje nadzieję na spokojne przywrócenie dawnego rytmu rzece. Ta rozsadzana od spodu niesie ze sobą wizję dramatu, który rozegra się na naszych oczach - woda ze swoją rozszalałą siłą zmiecie budowlę oraz bezwzględnie potraktuje to, co napotka na swojej drodze poniżej tamy. I będzie to trwało do momentu wylania się całego zbiornika. Aż dokona się wyrównanie...

      Z ciałem czlowieka jest dokładnie tak samo. Jest ono przecież pelne wody, która reaguje na wszystko dosłownie, co dzieje się z nami: na dźwięki, na wysiłek, na napięcia fizyczne, emocjonalne oraz na wszelkie stany, ktore powodują nieelastyczność czy to fizyczną czy umysłową. Sztywność rozumiana najogólniej, jest jedną z najbardziej dokuczliwych tam w człowieku.

      Tama położona w poprzek swobodnego nurtu zycia w Człowieku powoduje jego choroby. Prowadzi do wzrostu ciśnienia z jego wszelkimi następstwami, zaburza pracę narządów wewnętrznych, układu nerwowego, układu ruchu, trawiennego... Prowadzi do fiksacji umysłowych, których - jak wielokrotnie słyszałem - "nie moge przekroczyć, bo się nie da, bo pęknę, bo co będzie potem, bo się boję...". Stan ten trwając wymusi na ciele kompensację / akomodację do nowych warunków. Tu pojawiają się koszty tego stanu: zmęczenie, dekoncentracja, stowarzyszone choroby lub dolegliwości, które wydają się nie mieć przyczyny. Jeśli stan tamy doprowadzi nas na skraj wytrzymałości, mamy dwie drogi: albo spróbować rozebrać tamę krok po kroku, co jest zazwyczaj odbiciem procesów leczenia albo organizm ubiegnie nas i sam wyjmie z samego dołu pierwszy kamień. Pierwsza droga będzie spokojniejszą, mam wrażenie, ale będzie wszystko trwało o wiele dłużej, choć bezpieczniej. Druga...no cóż, każdy z nas słyszał o wylewach krwi, o zawałach, o nowotworach i nie jest to li tylko straszenie. Bo nie mam tu ochoty nikogo straszyć przecież. Tama przerwana gwaltownie, gniew wody, która wybucha na drugą stronę i zniszczenia, które przyniesie, są ceną za zlekceważenie objawów wymuszanej latami kompensacji.

      W końcu wszystko się uspokoi, ale krajobraz "po bitwie" będzie zgoła inny.

      Wraca tu do mnie zdanie, które kiedyś usłyszałem od znajomej: "choroby, to słowa niewypowiedziane w konflikcie" (Marchewka, dzięki). One niejednokrotnie "stają w gardle" - jakże obrazowo ujmuje to język. Blokowane zaciśniętymi zębami, stanowią wielkie tamy stawiane naszemu zdrowiu. Rozmowy, których nie przeprowadziliśmy, słowa, których nie powiedzielismy z róznych względów, żal, który gdzieś głęboko został ułożony na samo dno naszej rzeki, gniew, który tylko czeka, by wybuchnąć i zmieść sobą to, co przyjdzie po nim... Sami zobaczcie, jak tego jest wiele.

      Myśl ludzka także potrafi byc tamą. Ta, która każe nam niszczyć, zamiast tworzyć, nienawidzieć, zamiast choćby szanować, knuć, zamiast zająć się czymś dobrym. Te tamy widać zbyt dobrze na ludzkich twarzach, które są obrazami dusz przecież - widać tam zacięcie, zaciśnięte zęby i nieszczerość, której nie da się upudrować żadnymi pozorami szczęscia, nie da sie odsprzedać żadnemu z biur podróży ani salonowi samochodowemu.

      Pisałem kiedyś o elastyczności, miękkości. Był tam obraz trawy, która poddając się nawałnicy, po jej ustaniu wstaje by dumnie patrzeć w słońce. Bądźmy elastyczni w sobie. W każdej cząstce nas. Ryzyko samobudowania tam zostanie zmniejszane do minimum, jeśli nie do zera. A to ociera się już o ideał zdrowia. Czego Wam i sobie znów życzę.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      czwartek, 25 lipca 2013 11:39
  • środa, 24 lipca 2013
    • Obywatelki i Obywatele!

      Zwracam się dziś do Was, jako fizjoterapeuta, zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej.

      Władza jest w stanie prześwietlić każdą Waszą aktywność. Także aktywność ruchową. Ćwiczcie, by udowodnić jej, iż ruch nie jest Wam obcy, że jest Wam wręcz bliski, gdyż dzięki niemu Wasze zdrowie może na tym jedynie korzystać. Rewanżysta bezruch niech nie ma do Was dostepu ze swoimi akcjami sabotażu.

      Dajcie świadectwo odwagi ruchowej i walczcie o siebie każdego dnia.

      Wasz B (z przymrużonym lewym okiem)

      :-)

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      środa, 24 lipca 2013 10:34
  • piątek, 19 lipca 2013
    • Mistrz Leonardo

      Wiele razy na moim blogu umieszczalem reprodukcje rycin wykonywanych przez Leonarda. Z nim jest tak, jak z wieloma niesmiertelnościami: wystarczy imię i wiemy, o kim mowa. W muzyce jest podobnie: pierwszy dźwięk utworu i nie ma wątpliwości, kto i co gra.

      Leonardo byl człowiekiem nieopanowanej ciekawości i otwartości umysłu, jakiej możnaby sobie życzyć. Matematyk, anatom, astrolog, konstruktor, rzeźbiarz, malarz, wynalazca, bezprecedensowa osobowość w świecie renesansu, która zachwyca do dziś i zapewne imię to będzie wybrzmiewać dumą przez kolejne wieki. Jego prace (Stworzenie Adama czy choćby Mona Lisa) zna zapewne cały świat. Niektóre przeszły wręcz do kanonów kultury czy nawet pop kultury.

      Jako artysta, stał się mistrzem anatomii opisowej. Pchnął go ku niej Andrea del Verrocchio, który wymagał od swoich uczniów znajomości anatomii po prostu. Będąc juz znana postacią, uzyskal zgodę na wykonywanie i opisywanie sekcji w szpitalu Santa Maria Nuova we Florencji. Leonardo wykonał ok 200 rycin anatomicznych człowieka, które obejmowały zarówno układ szkieletowy, mięśniowy, jak i sercowo-naczyniowy, płciowy. Był chyba pierwszym człowiekiem, który przeniósł na papier obraz płodu w łonie matki. Dokumentował także na swoich rysunkach objawy różnorakich chorób, w tym także psychicznych. Jako człowiek niezwykle ciekawy świata, dokonywał takżę sekcji zwierząt - żab, koni, małp, niedźwiedzi, krów i umieszczał je na rysunkach.

      Dla mnie fenomenem pozostanie szczegółowość rycin ciała ludzkiego, z uwzględnieniem doskonale uchwyconych najmniejszych elementów szkieletu, przebiegu mięśni czy budowy stawów.

      Gdyby użyć języka młodzieżowego, chciałoby się powiedzieć: Leo, szacun. Ale to nadal dużo za mało. Leonardo był wielki wśród wielkich. Gigant, którego nie da się objąć rozumiem. Dzięki za ryciny...

      *

      Na mojej stronie wykorzystałem kilka rycin Leonarda, by tym samym oddać mu cześć i pokazać mój nim zachwyt.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      piątek, 19 lipca 2013 15:02
  • poniedziałek, 15 lipca 2013

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny