gajowiec.pl - nowości i publikacje * news and articles

Mój świat, moja pasja, moje rozumienie przyczyn i metod leczenia schorzeń, które powodują ból oraz inne dolegliwości.

Wpisy

  • piątek, 28 czerwca 2013
  • środa, 26 czerwca 2013
  • wtorek, 18 czerwca 2013
    • Seiza / shikko - co z nich wynika dla zdrowia?

      Seiza, czyli w największym skrócie tzw. siad japoński, na stopach, oraz shikko - poruszanie się na kolanach, są nieodłącznymi elementami dalekowschodniej sztuki obrony - aikido. Do mnie osobiście przyszły wcześniej z treningów karate shotokan, które praktykowałem na przełomie podstawówki i ogólniaka pod okiem Senseia Andrzeja Krasonia. Ale nie na wspomnienia czas :-)

       

      Niejednokrotnie jestem pytany, czy ten sposób siedzenia i poruszania się, stosowany obecnie głównie przy okazji treningów, jest - najogólniej mówiąc - zdrowy, nieszkodliwy?

      Odpowiedź oprę na nieco przekornych stwierdzeniach i - co może zrobić odpowiedziom dobrze - porównaniach/kontrastach.

      Ponieważ dla mechaniki i odruchowości ciała człowieka najważniejsze są biodra - one stanowią tu klucz do odpowiedzi. Siad na stopach tak układa nam stawy biodrowe, że znajdując się w pozycji zrelaksowanej, stoją na straży ustawienia miednicy. No a z niej wyrasta kręgosłup ze swoimi krzywiznami. I nie ma tu najmniejszego znaczenia to, czy mamy do czynienia z kręgosłupem smukłym, przeciążonym czy formami mieszanymi. Kręgosłup stojący na dobrze opartej/podpartej miednicy, nie potrzebuje zbyt wielkiego wysiłku, by się trzymać pionu, co w sumie jest dla niego korzystne ze względu na "niemęczalność" w tej własnie pozycji.

      W seiza praktycznie całe ciało otwarte jest na dobry oddech, który można wprowadzać w każdą najmniejszą jego część, a w szczególności wlaśnie do miednicy, do której oddech najbardziej przynależy lub powinien przynależeć. Seiza dominuje tym choćby nad siadem w krzesłach, jakkolwiek te byłyby modelowane, nowocześnie projektowane czy z resorami. Seiza dominuje nad fotelami, których wygoda jest pozorna także z tychże powodów. Siad w seiza nie przeciąża i tak już męczonego cywilizacją kręgosłupa. Daje mu wręcz szansę na pełne wykorzystanie jego ruchomości, elastyczności, potencjału.

      Shikko - poruszanie się w parterze na kolanach.

      http://www.youtube.com/watch?v=-feRQ1u3q2Y

      Patrząc na to oczami fizjoterapeuty, dostrzegam tu same zalety.

      I znów biodra: to one kierują tym ruchem po pierwsze pilnując relacji między nogami a miednicą, napędzają ruch przy pomocy mięśni krótkich (rotatorów zewnętrznych i wewnętrznych), których istotność dla rozwoju bioder i ich higieny jest ze wszech miar niedoceniana, to one pomagają kontrolować to, co dzieje się ze środkiem ciężkośći ciała umieszczonym w miednicy na wysokości drugiego segmentu krzyżowego, to one hamują ruch dzieki swojej pracy ekscentrycznej. To one, dobrze elastyczne, dobrze kontrolowalne, są fundamentem koordynacji narządu ruchu. Dzięki nim ciało się nas po prostu słucha, prawa strona dogada się z lewą a lewa z prawą i nie będzie mialo dla nas znaczenia to, czy będziemy wykonywać dany ruch od prawej czy od lewej strony, z prawego wykroku czy też lewego. Biodra to - uogólniając - lokomocyjny mózg człowieka. W shikko postawa ciała jest zrównoważona, kręgosłup nie musi wykonywać żadnych dziwnych wygibasów a ruch połączony z oddechem odda nam swą wdzięczność z nadwiązką.

      Co z kolanami, bo to o nie toczy się wojna idei?

      Ano nic z kolanami. Raczej nic złego. Ułożenie kolan zarówno do seiza jaki do shikko jest dla nich po prostu bezpieczne. Seiza to przecież nieruchomość a ta nie specjalnie zagraża elementom nośnym narządu ruchu. Ich skrajna pozycja zgięcia jest zaryglowana, stabilna i nie ma sie co obawiać, że dokona zniszczeń w obrębie kolan. Przy poruszaniu się, wykorzystywany jest niewielki choć  krańcowy zakres ruchu tych stawów, co tylko robi im dobrze ze względu na konieczność dbania o utrzymanie pełnego właśnie zakresu. Jak wielokrotnie wspominałem, powolna utrata zakresu ruchu w linii prostej prowadzi do niedołężności i znacznych ograniczeń ruchu powodowanych pojawiającymi się zmianami zwyrodnieniowo - wytwórczymi. Rzepka podczas seiza, jak i shikko jest bezpieczna, w seiza doparta w dole międzykłykciowym a w shikko poruszana w niewielkim zakresie skrajnego zgięcia. Nie ma się co o nią bać.

      No i ignorowane powszechnie stopy. Co z nimi?

      Ano również nic złego. Stopy w seiza układane są w maksymalnym zgięciu, biernie mobilizowane, dzieki czemu ich elastyczność ma szansę się zachować przez długie lata. W shikko poruszanie się odbywa dzięki oparciu stóp na stawach środstopno - palcowych w taki sposób, którego byśmy sobie życzyli podczas ćwiczeń kształtujących stopy, także tych przeciw płaskostopiu (a nie jakiś głupkowate zwijanie dywaników, chodzenie na bocznych krawędziach stop, co jest megapowszechne podczas zajęć korektywy, już od przedszkola). To niezwykle wyraźne wydrążanie stóp dzieki kontroli mięśniami, także mięśniami długimi, jak choćby strzałkowy długi i krótki. To praca nad mięśniami krótkimi stopy, dzieki którym w przyszłości stopa będzie dzielnie znosiła tysiące kilometrów noszenia dorosłego ciała a w starość wejdzie o wiele wydolniejsza i lepiej ukształtowana. Bardzo mocno odprostowany paluch to nic innego, jak doskonały wykrok, bez ograniczeń ze strony stopy, bez następstw kompensacyjnych w kolanie czy kręgosłupie, gdziekolwiek.

      Do brzegu więc...

      Gdyby pozycje te się nie sprawdziły, mistrzowie dalekowschodniego wglądu w zdrowie ludzkie już dawno by podziękowali im za uwage i odstawili je do lamusa. Ich niemienne wykorzystywanie jest dowodem ich sprawdzalności i zdrowotności. Nie jestem względem ich przekazu bezkrytyczny ale parę tysięcy lat testów zrobiło swoje. Dla kontrastu - posadźmy naszych (także tych młodszych) kolegów w seiza, poprośmy ich, by przeszli shikko choćby długość sali gimnastycznej, a dotrze do nas to, co robimy naszemu ciału siedząc na krzesłach, w sofach, na kanapach. Warto przerzucić się na podłogę, by dbać o to, co ma nam służyc całe życie - ciało. o jego biodra przede wszystkim, o ich elastyczność, dokrwienie, ruchomość, siłę... Dbałość o ciało jest przecież elementem szeroko rozumianej kultury człowieka, w tym kultury fizycznej.

      Seiza i shikko - Lubię to! 


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 czerwca 2013 10:00
  • czwartek, 13 czerwca 2013
    • Po co człowiekowi rzepka w kolanie? / Why do we need knee patella?

      Czym jest rzepka i jaką odgrywa rolę w kolanie?

      Jest jedną z tzw. trzeszczek, czyli dodatkowych elementów kostnych, dzięki którym zyskuje ekonomia pracy stawu.

      Kolano składa się z dwóch podstawowych stawów: rzepkowo-udowego oraz udowo-piszczelowego. Funkcjonalnie można dodać jeszcze ruchome połączenie kości piszczelowej i strzałkowej ale o nim innym razem. W stawie udowo - piszczelowych zachodzą dwa podstawowe typy ruchu: zginanie i prostowanie oraz ślizg połączony z wsuwaniem i wysuwaniem podudzia pod udem. Ten pierwszy obejmuje ok 20 stopni ruchu, ten drugi pozostałą jego część. Warto jednak pamiętać, że nie ma jednego bez drugiego.

      W stawie rzepkowo - udowym zachodzi li tylko ślizg, co oznacza, iż rzepka pracuje względem swego toru na udzie trąc, trąc i trąc, nic więcej. Swobodny ruch rzepki na boki jest potrzebny ale jedynie w biernej fazie ruchu. W czynnej rzepka utrzymywana jest w dole międzykłykciowym głównie naprężeniem mięśnia czworogłowego, który jest głównym napinającym więzadło rzepki ale i głównym jej niszczycielem. To on wciskając rzepkę w udo, kompresuje powierzchnie stawowe, to on potrafi wywołać tzw. konflikt rzepkowo - udowy, który w swojej ostrej formie potrafi upośledzić znacznie chód i lokomocję w ogóle.

      Rzepka względem kolana odgrywa funkcję elementu oddalającego przebieg mięśnia od głównej osi zginania stawu. Najlepiej porównać ją do bębna na ręcznie napędzanej studni - on ułatwia wyciąganie wiadra z wodą tudzież jego opuszczanie w dół. Wykorzystując ruch po kole (promień R) siła Q wyciąga  ciężar, który biegnie w całkiem innym kierunku, niż ciąg liny.

      W ten sam sposób pracuje rzepka: dzięki niej, w najbardziej obciążonym momencie pracy kolana (na początku zginania i na końcu wyprostu) mięsień czworogłowy jest odsuwany najdalej, jak się da od kolana, by wykorzystać właśnie ten mechanizm studni.

      Mięsień czworogłowy powinien być na tyle elastyczny, by umożliwiać rzepce względnie swobodny prześlizg po torze ruchu. Nawet po mocnej kompresji (przysiad, półprzysiad tudzież ćwiczenia z obciążeniem) powinno nastąpić odprężenie i uwolnienie rzepki z nacisku na staw. Problemem jest niejednokrotnie nadmierne napięcie mięśnia, dzięki czemu rzepka jest nieustannie poddawana dociskowi a jej warstwa chrzęstna ścierana zbyt szybko w stosunku do tego, co mogłoby być w warunkach prawidłowych.

      Co temu sprzyja? Pozycja siedząca przy biurku, w samochodzie, przykurcze bioder, ich nieelastyczność oraz drażnienie odkręgowe samego mięśnia. Dlatego też, by utrzymać higienę stawu rzepkowo - udowego, należy utrzymać w normie długości i elastyczności mięsień czworogłowy uda.

      O samym mięśniu i jego roli przeczytacie Państwo w artykule tu umieszczonym > http://gajowiec.blox.pl/2011/12/Dlaczego-warto-rozciagac-miesien-czworoglowy-uda.html

      Jednym z prostszych testów prowokacyjnych dla dysfunkcji stawu rzepkowo - udowego jest test na schodach: stajemy tyłem przy schodku, ustawiamy piętę nogi testowanej na krawędzi i próbujemy wspiąć się na tej nodze ku górze. Ból w kolanie wskazuje z dużym prawdopodobieństwem na dysfunkcję stawu rz-u. Brak dolegliwości pokazuje, iż staw ten nie jest objęty aktywną dysfunkcją (za Seyfriedem). Test ten jest niezwykle czytelny i wyraźnie potrafi pokierować w terapii.

      Pamiętajmy o kolanach, przecież nas noszą...

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      czwartek, 13 czerwca 2013 16:03
  • wtorek, 11 czerwca 2013
    • Dlaczego nerw błędny jest jednym z ważniejszych nerwów człowieka?

      Jak zwykle przy pisaniu artykułów z cyklu "dlaczego" wesprę się na podstawie anatomicznej dotyczącej wybranej struktury, przeanalizuję jej wybrane aspekty oraz spróbuję wskazać na jej wpływ na pracę organizmu.

      Nerw błędny za wikipedią to:

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Nerw_b%C5%82%C4%99dny

      Jest to jeden z ważniejszych nerwów człowieka, gdyż:

      - ruchowo zaopatruje mięśnie, dzięki którym możemy się odżywiać, 

      - czuciowo struktury ucha oraz opony mózgowe tylnej części czaszki,

      - parasympatycznie narządy wewnętrzne, kluczowe dla przeżycia.

      Miejsca, z których nerw ten rozpoczyna swój bieg oraz jego przebieg, są czynnościowo niezwykle ważne. Nie bez powodu Natura wybrała sobie na jego miejsca początkowe choćby poziom wyrostków poprzecznych C1 i C2 tudzież rdzeń przedłużony, jedną ze starszych części układu nerwowego, określę ją - pierwotniejszą, nastawioną na automatyczność sterowania ciałem. Te najwyżej położone w szyi elementy są tymi, na które odruchowo najbardziej uważamy, gdyż są bliskie głowy. A tę chronimy w dość zdecydowany sposób przecież...

      Przebieg nerwu błędnego pokazuje, na jak wielu poziomach nerw ten może ulegać wpływom swojego otoczenia oraz być drażniony do nieprawidłowości w swojej pracy.

      Przykład: wyjście z czaszki poprzez otwór wielki jest pierwszym newralgicznym miejscem dla stanu nerwu. Wpływ ułożenia samej kości potylicznej z jego otworem lub/i połączenia potyliczno-kręgowego jest bezdyskusyjny. Pisałem już o tym w artykule DLACZEGO NIE WARTO NOSIĆ ZADARTEGO NOSA. Temat ten pojawia się również przy okazji kwestii bioder, które z tym piętrem układu ruchu mają bardziej, niż mocny związek.

      Miejscem wielkiego przełomu jest także przepona, którą ten nerw przebija i ona, jako największa struktura poprzeczna ciała, potrafi wiele namieszać w jego stanie. 

      Unerwienie serca choćby z tego nerwu wskazuje na jego życiową istotność. Podrażniony nerw błędny potrafi zdysharmonizować pracę serca, co następowo kończyć się może koniecznością konsultacji kardiologicznej. Bez wnikliwej analizy stanu nerwu błędnego, leczenie kardiologiczne może nie odnieść oczekiwanego skutku a wręcz stać się powodem kolejnych niepokojów związanych z nieprawidłowościami pracy serca.

      Unerwienie parasympatyczne dla narządów klatki piersiowej wskazuje na jego istotność w utrzymaniu równowagi narządowej i najogólniej rozumianego zdrowia czy samopoczucia. Układy para i sympatyczny muszą znajdować się ze sobą w równowadze, by unikać przestymulowania którejkolwiek z funkcji a przez to rozregulowania funkcji tego czy innego organu.

      Nierównowaga czynnościowa mięśni na przebiegu n. błędnego tudzież któregoś z narządów wymusza na ciele wysiłek kompensacji a co za tym idzie - niepotrzebne sięganie do rezerw. Przeciągające się stany nierównowagi wcześniej czy później wywołają dolegliwości odczuwane, jako mniej lub bardziej dokuczliwe schorzenia.

      Dbajmy więc o stan szyi, o ciało, które winno funkcjonować w równowadze mięśniowej. To gwarantuje choćby nerwowi błędnemu względny spokój i dobre warunki pracy.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      wtorek, 11 czerwca 2013 15:07
  • poniedziałek, 10 czerwca 2013
    • Po co nam zdjęcia rtg? Why do we need x-ray pics?

      W leczeniu czynnościowych dolegliwości narządu ruchu zdjęcia rtg (klisza z negatywem) mają swoje miejsce. I to ważkie, co nie znaczy najważniejsze. Nie trzeba tłumaczyć chyba, iż to one pozwalają nam widzieć kształt miejsca, które objęte jest dysfunkcją, niejednokrotnie bólem. To na zdjęciu widać utkanie kości kością, czyli jej (przynajmniej teoretycznie) gęstość, widać na nich przebieg belek, które decydują o wytrzymałości kości na obciążenia zewnętrzne. Widać ewentualne zmiany o charakterze nowotworowym zarówno pierwotne, jak i wtórne, anomalie rozwojowe będące swoistą psotą organizmu wrzuconą w jego konstrukcję. Widać wzajemne relacje tzw. partnerów stawowych względem siebie, czyli elementów tworzących każde połączenie międzykręgowe czy staw. Widać tam konfigurację miednicy i kręgosłupa względem siebie, ewentualne zwapnienia naczyń, zjedzone przez dziecko klocki lego i inne ciekawostki :-)

      Ale są też te elementy, których nie widać.

      Nie widać bólu. Zdjęcie nie wskazuje nam jednoznacznie co i dlaczego boli tym bardziej, że większość bólu w ciele człowieka pochodzi z tkanek miękkich a te nie są zbyt widoczne na zdjęciach tzw. twardych - inaczej: kostnych. Nie widać także, dlaczego boli. Zdjęcie jest li tylko podpowiedzią w układance a nie wyznacznikiem postępowania terapeuty.

      Należy pamiętać o istotności tzw. zdjęć celowanych, czyli - jak sama nazwa mówi - wycelowanych głównym promieniem na miejsce badane. Ważne jest, by zdjęcia elementów dźwigających, wykonywane były w staniu czyli możliwie najbliższej naturalnej pozycji ciała. Jeśli - dajmy na to - poszukujemy odpowiedzi w dolnym odcinku kręgosłupa, promień centralny winien być wycelowany w najbardziej bolesne miejsce. To dość proste a dopilnowane - oszczędza wielu komplikacji i niepotrzebnych rozmyślań nad kliszą.

      I jeszcze jedno: obecnie wielu pacjentów dostarcza elektroniczny zapis zdjęć na płycie. Szczerze mówiąc wolę je o wiele bardziej, gdyż dają się jednym klikiem zmienić w pozytywy a więc zobrazować w miarę realnie utkanie kości, jej stan, obraz najbardziej zbliżony do rzeczywistego. RTG da się lubić, byle był zrobiony z głową. Jest potrzebny. Wnosi dużo ale nie wszystko. Jest po prostu częścią leczenia...

      Poniżej umieściłem pierwsze w historii zdjęcie rtg ręki małżonki Wilhelma Roentgena.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 czerwca 2013 13:10
  • wtorek, 04 czerwca 2013
  • poniedziałek, 03 czerwca 2013
    • "Czy przyjmuje pan trudnych pacjentów?"

      To pytanie słyszałem już wiele razy i za każdym zastanawia mnie ono bardzo. Zastanawiam się, gdzie przebiega granica między "łatwością" a "trudnością" pacjenta. Zastanawiam się, skąd w ogóle ten podział się wziął i kto wpuścił go w obieg. Co powoduje, że danego człowieka traktuje się jako "trudnego pacjenta" a jeszcze bardziej, jako "trudny przypadek" i nie chodzi tu jedynie o semantykę.

      Mogę się jedynie domyślać, co spowodowało ten stan.

      A teraz napiszę od siebie. Trudny pacjent to ten, który nie jest zainteresowany zdrowieniem, który nie rozumie, iż jego zdrowie leży w jego cierpliwości, regularności ćwiczeń i zrozumieniu procesu dysfunkcji. To ten, którego roszczenia względem terapeuty przewyższają jego gotowość do samodzielnej zadanej pracy. To także ten, który unika prawdy w leczeniu, a zasłania się półprawdami, zasłyszanymi gdzieś opiniami lub panem doktorem google.

      To z pewnością nie jest pacjent, któremu dolega poważne schorzenie, bo i w takich niejednokrotnie można coś pomóc, taką czy inną metodą. To nie jest pacjent, który cierpi z bólu, bo ten jest jedynie objawem czegoś głębiej. Nie jest nim też ten, kto źle leczony, stracił zaufanie do lekarzy/leczących.

      Przyjmuję więc wszystkich, którzy potrzebują pomocy w bólu, którzy chcą z niego wyjść i więcej do niego nie wracać. Przyjmuję z radością tych, którzy są zdecydowani coś pozmieniać, by ich myślenie o sobie i traktowanie własnego ciała uległo zmianie. Tych, którzy zaciekawieni są mechanizmami powstawania i leczenia dolegliwości. Proszę wierzyć - jest takich ludzi sporo :-).

      Pozdrawiając z poniedziałku, serdecznie zapraszam!

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 03 czerwca 2013 10:25
  • niedziela, 02 czerwca 2013
    • Policzyłem dla żartu i aż usiadłem...

      Kilka dni temu policzyłem sobie, dla żartu, iż pracując od 94 roku, przyjmując dziennie (średnio) 5 pacjentow dziennie (bywało w szpitalu inaczej, w gabiecie inaczej, no ale ta piatka średnio się może zgadza),

      przyjąłem do tego czasu prawie 35 000 osób... i usiadłem z wrażenia.

      Podliczając dalej: niech każdy z tych ludzi waży średnio 60 kg, to rachunek jest prosty: 60 kg x 35 000 = 2 100 000 kg!!!

      Dla mnie samego są to liczby, które mimo wszystko robią wrażenie...

      I oby tak dalej :-)

      ps. a potem się dziwię, że śruby ukręcam :-)

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      niedziela, 02 czerwca 2013 21:29

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny