gajowiec.pl - nowości i publikacje * news and articles

Mój świat, moja pasja, moje rozumienie przyczyn i metod leczenia schorzeń, które powodują ból oraz inne dolegliwości.

Wpisy

  • środa, 30 marca 2011
    • Kilka słów do tematyki o moczeniu nocnym.

      O tym, jak bardzo nerki powiązane są z lękiem świadczyć może fakt, że w sytuacjach poddenerwowania bardzo często wymuszają one wizyty w toalecie. Im bardziej lęk jest opanowywany, wyciszany, tym mniesza częstotliwość tych spacerów. Czy bardziej przekonujące może być to, iż w sytuacji dużego strachu dzieci (ale i dorośli) potrafią się zmoczyć?

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      środa, 30 marca 2011 10:53
    • Więzadło biodrowo-lędźwiowe a sprawa jelita drażliwego.

      Poza "typową" pracą na narządzie ruchu (o ile w ogóle takowa typowość jest do opisania, stąd cudzysłów) pojawiają się co jakiś czas problemy natury bardzo mocno ocierającej się o dysfunkcje organiczne klasyfikowane do określonej grupy chorówb lub wręcz nazywane w ten czy inny sposób. I takim tematem jest generowanie przez struktury narządu ruchu reakcji naśladujących schorzenia internistyczne. Trudno by mi było powiedzieć, gdzie pomiędzy nimi jest granica, bo tego się żadną miarą nie da okreslić. W moim przekonaniu wręcz jest tak, że nieleczone lub źle leczone dysfunkcje czynnościowe przechodzą stopniowo w nową swoją formę, czyli dolegliwości strukturalne, rzeczywiste dla konkretnego narządu.

      Więzadło biodrowo-lędźwiowe to jedno z najbardziej reaktywnych w rejonie miednicy a zarazem całego ciała. Posługujące się dość szczerokim wachlarzem potencjalnych możliwości generowania różnych wzorców bólowych, wielokrotnie robi, co uważa, by się pouprzykrzać właścicielowi.

      I tak:

      * potrafi boleć " w miejscu" czyli pacjent pokazuje palcem - tu mnie boli,

      * potrafi dawać wrażenie promieniowania do pośladka i nogi według wzorców przypisywanych "wypadniętym dyskom" tudzież różnoliterowym dyskopatiom,

      * prowokuje ból rzutowany na podbrzusze, imitujący bóle jajników (kobiety) i bóle jądra (mężczyźni).

      Działając w powiązaniu z podrażnionymi innymi strukturami miednicy, z dużą lekkością wytwarza zespół dolegliwości mogący naśladować takie choroby, jak zespół jelita wrażliwego. Zbyt wiele się wrzuca worka z tą jednostką chorobą, by wyciagnać sensowne wnioski dotyczące proponowanej terapii.

      W moim odczuciu należałoby (jestem w trakcie sprawdzania tej hipotezy):

      * igłoterapia więzadła na talerzu biodrowym,

      * (ew) igłoterapia którejś z części mięśnia prostownika grzbietu wczepiającego się w rejon więzadła (ale na żebrach, daleko od podrażnienia),

      * dokładne obejrzenie stanu biodra pod kątem przykurczów krótkich mięśni rotujących lub/i torebki oraz możliwości generowania przez nie także reakcji wegetatywnych w kierunku miednicy,

      * (ew) praca z rejonem szczytowo-potylicznym i żuchwą ze względów wiadomych.

      To powinno w znacznym stopniu wyjaśnić mechanizm powstawania i trwania zjawiska wpływając osłabiająco na jego dynamikę lub wręcz je znosząc. Tematykę polecam ginekologom i internistom zmagającym się z bólami w kobiecych miednicach oraz andrologom. Nie wspominam tu o kwestiach autoterapii i przywracania równowagi statycznej ciału, gdyż to jest poza dyskusją i jest tak oczywiste, jak to, że przyszła wiosna:-)

      cdn..

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      środa, 30 marca 2011 10:11
  • poniedziałek, 28 marca 2011
    • Moczenie nocne u dzieci

      Ostatnio dostaję pytania w kwestii moczenia nocnego u dzieci. Niekoniecznie małych. Sprawa o tyle delikatna, co ważna z wielu względów, o których nawet nie trzeba specjalnie wspominać.  Co robić i jak na to patrzeć z punktu widzenia medycyny holistycznej? Poniżej przedstawiam mój pomysł, ale nie jest to oczywiście żadna recepta, o czym proszę pamiętać.

      Nerki to organy "biorące na siebie" lęk. Dzieci potrafią w różnym stopniu odczuwać lęk związny a to z sytuacjami dla nich nowymi, a to sytuacją w domu a także - o czym nie wolno nam zapominać - lęk nieuświadomiony, czyli ten z płaszczyzny podświadomości, "niesiony" w rodzie (rodzinie). Dzieci będąc niezwykle wrażliwymi "odbiornikami" (nie mają jeszcze zbyt mocno wyrobionych mechanizmów wypierania tudzieć radzenia sobie z zjawiskami zewnętrznymi), rezonują emocjonalnie mocno w sytuacjach lęku przekładając go na czysto fizyczne zjawiska. W tym przypadku na moczenie nocne.

      Nie można w żadnym wypadku odmówić racji tym, którzy twierdzą, że moczenie nocne u dzieci nadaje się do pracy z psychologiem lub psychoterapeutą. To element tej dwutorowości leczenia : dotyka się mechaniznu wywołującego lęk, pracuje się nad nim, by go wyciszyć lub - o ile to możliwe - wyrugować całkowicie z życia dziecka, a jednocześnie pracuje się nad odruchowymi reakcjami ciała, wzmacniając to, co słabe, ogrzewając to, co zimne itd.

      Lęk u dzieci potrafi być związany ze stanami, które obserwują rodzice w nocy, kiedy to dziecko trze zębami, co jest słyszalne dla otoczenia. Takie zjawisko klasyfikowane jest jako bruksizm i wyraźnie wskazuje na istnienie w dziecku nierozładowanych emocji z grupy złości. Lęk potrafi wywoływać złość, a złość podtrzymuje lęk. I koło się zamyka.

      Jako element profilaktyki tudzież pierwszy krok w leczeniu sugeruję tu niezwykle prosty zabieg: masaż tzw południka Dai Mai. Jest to umowna linia opasująca talię na wysokości nerek (czyli dolnych żeber). To tzw. cudowny południk, wrażliwy na zmiany temperatury, nie lubi zimna, woli ciepło. Zabiegiem jest tu łagodne pocieranie ciała na plecach zgodnie z przebiegiem tego południka, ogrzewanie ciepłymi rękami rejonu nerek (dostarczanie ciepła do ich wnętrza) i oczywiście nie wychładzanie bezmyślne tych miejsc.

      Profilaktyką jest także ogrzewanie stóp i podudzi w ciepłej wodzie, noszenie ciepłych skarpet i butów w okresie do tego odpowiednim. Myślę także o terapii bańką, moksą ale to u dzieci starszych, które nie boją się zabiegów na własnym ciele.

      Proszę nie zapominać o możliwości masowania twarzy, jako o elemencie współtworzącym sensowną terapię. Dziecko dotknięte "zwarciem zębów" będzie w trakcie tego zabiego odprężało się, czuło się luźniejsze, a co za tym idzie - całe ciało zacznie "normalnieć". Możliwe jest także, iż dziecko zaśnie w trakcie zabiegu. Doskonale:-)

      To w pewnym sensie jest początkiem pracy. Temat wydaje się dośc szeroki, bo dużo potencjalnych elementów potrafi budować problem. Mądre i spokojne podejście do tego jednak pozwala w sposób efektywny uzyskać oczekiwaną poprawę zdrowia. Postepowanie terapeutyczne musi być tu - szukam najodpowiedniejszego słowa i wydaje mi się, że będzie to - miękkie. Nie może dodatkowo generować u dziecka przekonania, że to przez nie ma ono ten problem i jest to coś tak wielce niedobrego,że.. Stąd konieczność tej miękkiej delikatności w postępowaniu. Określiłbym to po prostu czułością. Czeóż więcej czasem potrzeba, by wyleczyć...

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 marca 2011 10:43
  • czwartek, 17 marca 2011
    • Dysfunkcje pochodzące z notorycznego przebywania w pozycji siedzącej

      I o tym w końcu trzeba napisać, gdyż problem dotyczy coraz młodszej grupy wiekowej ludzi a przez to coraz szerszej w ogóle. Siedzenie, siedzenie, siedzenie, najczęściej w wymuszonej i niekomfortowej pozycji, plus dochodzący do tego dość szeroko rozumiany stres związany czy to z "wyścigiem szczurów", czy po prostu koniecznością utrzymania pracy i mamy gotową mieszankę wedlowską w wielu smakach. Trwające po kilkanaście godzin naprężenia struktur narządu ruchu, ograniczanie pływu krwi w naczyniach,  co daje jej zastoiny, przymuszanie mięśni do pracy statycznej utrzymującej ciało w bezruchu, wykorzytsywanie pojedynczych grup mięśni do pracy opartej o powtarzalne ruchy...co by tu jeszcze dopisać, by wystarczyło na początek?

      Żart oczywiście, bo nie idzie tu o straszenie, a o próbę wypunktowania przynajmniej kilku wystarczająco poważnych powodów do tego, by pomyśleć o przeciwdziałaniu im, o ile to właśnie mnie dotyka obowiązek siedzienia w biurze i bezruch zjada mnie kawałek po kawałku.

      Komputeryzacja życia z jednej strony wiele uprościła, ułatwiła i popycha do przodu, ale z punktu widzenia medycyny - tych, którzy je muszą obsługiwać, dotyka coś, co daje się w sumie już opisywać określonymi zespołami dolegliwości. Czyli powstaje grupa schorzeń bardzo szybko wpisujących się do grupy cywilizacyjnych. Czyli sprawa jest poważna.

      Ruch jest naturalną formą życia, dzięki niemu ciało ludzkie jest "żywe", dotlenione, dokrwione, odżywione... Każdy z reguły ma jakąś swoją ulubioną formę ruchu, która przynosi radość, która "rozładowuje", odpręża i zadowala. To połączenie ruchu i jego pozytywności w sensie psychiczjnym jest najbardziej bezcenne. Nie będziemy zalecali nikomu przecież, kto uwielbia spacery z psem po parkach, by szedł na siłownię i rwał tony kilogramów, choć z punktu widzenia fizjologii może to okazać się dla niego dobre. Ale fizjologia sama w sobie nie uwzględnia emocji. A te pozytywne, to właśnie odreagowanie stresu.

      Bo ten wydaje się nawet ważniejszy, niż samo siedzenie. Każdy ma swoją "mapę reagowania na stres". Mowa tu oczywiście o tych negatywnych zjawiskach, które nas "kosztują". Jedni "pakują" wszystko w nogi, inni w biodra, inni jeszcze w ramiona, w szyję.. Im więcej tych miejsc, tym mozaika się robi trudniejsza do ogarnięcia. Im mniej, tym z reguły dość mocne "zakorzenienie" napięcia. Tak czy tak - trzeba się temu w sobie przyglądać, gdyż w sytuacji trudnej, to z reguły te miejsca będą reagować czymś. Czym - bólem, drętwieniem, promieniowaniem, wrażeniem osłabienia, no i oczywiście wpływem na narządy wewnętrzne, z którymi narząd ruchu jest odruchowo połączony.

      Zjawiska te, o ile trwają latami, potrafią wywołać ciąg bardzo mocnych zależności pomiędzy tymi patologicznymi bądź co bądź i zgubnymi dla organizmu reakcjami. Wytwarzają się choroby, z których wychodzenie jest bardzo trudne, wielokrotnie kończy się na braniu leków, które i tak są bazsilne w stosunku do tego, co wywołało chorobę a z reguły podawane są "na ślepo", bo a nuż pomoże. Szafowanie własnym zdrowiem jest - delikatnie rzecz ujmując - nierozsądne. Jeśli zauważacie więc u siebie pewną powtarzalność zjawisk wywoływanych przez stres, pracę siedzącą - nie ma na co czekać, trzeba to przekonsultować. Czasem wystarczy niewielka ilość dodatkowej wiedzy, kilka wybranych ćwiczeń i można wielu rzeczom zapobiec. Najważniejsze to posłuchać własnej intuicji zdrowia, ona wiele podpowie.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 marca 2011 09:57
  • środa, 16 marca 2011
    • Świece Hopi

      Sezon przeziębień w toku. Sam o tym wiem:-). Zatkane zatoki, uszy nie do końca słyszące i to wrażenie pełnej głowy. Niewiele trzeba, by ulżyć tej sytuacji. Ponownie polecam zabiegi ze świec Hopi, tradycyjnej indiańskiej metody leczenia dysfunkcji w obrębie twarzoczaszki. Krótki i przyjemny zabieg mogący przynieść zadziwiająco wiele ulgi. Zapraszam.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      środa, 16 marca 2011 11:31
  • środa, 09 marca 2011
    • Ratujcie Szymona

      Portal społecznościowy Facebook alarmuje o sprawie dotykającej małe dziecko, które jest bite przez swoją matkę. Zorganozowano akcję "Ratujcie Szymona", do której sie przyłączam i do której zapraszam was, którzy czytacie ten blog. Nie chcę nawet myśleć, co to dziecko przeżywa. Jedno ziarenko zapewne na wydmie dramatów, ale od jednego kamyka zaczyna się lawina.

      NIE POZOSTAŃMY OBOJĘTNI, szczególnie ci, którzy dzieci mają "na kartki" a daliby się obedrzeć za nie ze skóry.

      www.facebook.com > Ratujcie Szymona

      Piszcie maile, to kilka minut a da pewność, że zostało zrobione co tylko się dało. Jesli ktos ma dostęp do mediów - uruchomcie, do prasy - uruchomcie, do policji - uruchomcie. Licze na Waszą wrażliwość i nie kalkulowanie, że to zapewne któraś z takich spraw w tym kraju. zacznijmy coś robić..

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      środa, 09 marca 2011 17:15
  • czwartek, 03 marca 2011
    • Przygotowania do wiosny

      Idzie wiosna i co do tego nikt nie ma chyba wątpliwości. Wiele osób czyni przygotowania do tej pory roku porządkując także swoje czasem zaniedbane zimowo ciało i "rzuca się" wręcz na zajęcia w przeróżnych siłowniach, salach ćwiczeń, ściankach wspinaczkowych. I z miejsca "wychodzą" słabości - ból, nieeelastyczne mięśnie, zasiedziałe kręgosłupy, biodra... Proponuję najpierw konsultację w zaufanym gabinecie, podczas której opracuje się swoisty plan przygotowania do ćwiczeń, a potem dopiero przystąpienie do zasadniczych ćwiczeń. Służymy także poradą dietetyka. Zapraszam. Wiosna nie będzie czekać.. :-)

      PS. W kwestii wyboru zajęć ruchowych niezmiennie polecam szkołę aikido MEIAN Pana Marka Podolczyńskiego

      http://aiki.pl/

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      czwartek, 03 marca 2011 12:46
  • wtorek, 01 marca 2011

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny