gajowiec.pl - nowości i publikacje * news and articles

Mój świat, moja pasja, moje rozumienie przyczyn i metod leczenia schorzeń, które powodują ból oraz inne dolegliwości.

Wpisy

  • piątek, 24 lutego 2012
  • czwartek, 23 lutego 2012
    • Aikido and injuries

      I would like to believe that all injuries in dojos are caused by incidental events like toes trapped between matress, misfortunate falls or strikes that reach the aim. But isn’t that just a wishful thinking? I guess it is…

      I have plenty of observations on that matters and I will list them below:

      The very first and the most vicious is:

      LACK OF PROPER WARM-UPS

      Warm ups are not just a waste of time that can be replaced by training. They are something absolutely necessary during teaching process because of preparing your body and soul for a good practice, for facing the quality of the study.. They are to engage the full body, no matter how skilfull the practitioners are. Good warm ups mean: aerobic excercises mixed with stretches and endurance excercises. What we mostly ignore is a moment of silence in seiza to concentrate, to leave behind the dojo’s door all dust and rubbish of everyday life but can spoil the quality of time there. Well, breathing excercises are the centre of that, I suppose.

      The next reason for injuries is:

      FORCEFULL TECHNIQUES APPLICATION

      It touches almost everyone of us in different forms. Some of us use force more, some less but there is always a tempting whisper to solve the problem with force if applied technique is not correctly performed. If we connect it with lack of warm ups – injury gates are widely open. Talking about forcefull applications I mean packing your opponent’s joints into beyond-their-physiological-range-of-movement-positions. It limits their capability of bearing the pressure. And it results in pain mostly and – if the tissues „cannot bear the strike” – to injury itself. This is also the moment I need to indicate to recklessness of all kinds and show-offs.

      Those factors that are not to be ignored are:

      EARLIER AND CURRENT INJURIES AND DISORDERS

      The way we are in dojo, with our body and mind history, determinates our behaviour there. Our mobility, caution, accuracy, precision, ignorance, tissue memory of past injuries and strains influence our practice. Our body is full of its natural less-resistance-to-mechanical-load spots. But we also add more and more to that list. That weakens our mechanical “us” a great deal.

      To me it is more that clear that:

      ACCIDENTS

      are one of the most frequent injury reasons. Falls result in shoulder and wrist dislocations, ligamentous and muscle strains, twists are open gate to knee strains, ankle and wrists disorders and falls again – may result in fractures sometimes.

      I am absolutely certain that all those incidents can be avoided. I have pointed to the need of warm-ups. Logic, analytic and purposeful is the answer. Concentration during dojo classes, avoiding a party-like atmosphere and finally – basic understanding of human anatomy, mechanics of the locomotor system and  physiology guarantees a safe and pain free class. Your body deserves that…

      ***

      Just to remind you : the BANG Educational Project for Martial arts practitioners details

      http://projektbang.wordpress.com/

       

      (find us also on FB)

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      czwartek, 23 lutego 2012 12:04
    • Urazy w aikido

      Chciałbym wierzyć, że urazowość w aikido jest wynikiem po prostu zdarzeń losowych typu palce stopy pomiędzy matą, niefortunne upadki tudzież uderzenia, które nie omijane na czas - docierają. Tylko czy to nie jest myślenie życzeniowe i zaklinanie rzeczywistości? Chyba jest.

      W moich obserwacjach jako pierwszy powód urazów wyróżnia się:

      BRAK PRAWIDŁOWEJ ROZGRZEWKI

      Rozgrzewka nie jest ot zajmowaniem czasu na treningu, który można przeznaczyć na realizację programu nauczania. Jest w swoim założeniu czymś absolutnie niezbędnym w treningu, gdyż przygotowuje zarówno ciało, jak i umysł do tego, co przed nimi. Powinna obejmować całe ciało, bez względu na stopień wytrenowania ćwiczących. Elementy rozgrzewki aerobowej na przemian ze stretchingiem oraz ćwiczeniami siłowymi, to dobry miks, spełniający się w praktyce. Ignorowana wielokrotnie odrobina czasu na skupienie w seiza to także nic innego, jak rozgrzewka umysłu, odstawienie wszystkiego, co do dojo nie powinno mieć wejścia, a może psuć jakość treningu. Czyli kłaniają nam się ćwiczenia oddechowe czy też oddechu, jakkolwiek to nazwiemy.

      Kolejnym powodem urazów jest:

      SIŁOWE WYKONYWANIE TECHNIK

      To dotyka chyba każdego ćwiczącego w różnym stopniu. Jedni bardziej, inni mniej, ale jakoś ta skaza rozwiązań siłowych w sytuacji, gdy zawodzi niedoskonała jeszcze technika, na nas ciąży. W połączeniu z punktem pierwszym mojej listy - uraz gotowy. Mówiąc o siłowym wykonywaniu technik, mam na myśli doprowadzanie stawów do ułożeń wykraczających poza ich fizjologiczną granicę, przez co zawęża się ich zdolność akceptowania biernego już ruchu aplikowanego z zewnątrz. To jest właśnie przestrzeń na ból, który sygnalizuje o zagrożeniu, a jeśli tkanka "nie wytrzyma" - na uraz. Tu także powinno się powiedzieć o lekkomyślności i "kozaczeniu" podczas treningów.

      Nie bez znaczenia są tu oczywiście:

      WSZELKIE DOTYCHCZASOWE URAZY, KONTUZJE I SCHORZENIA

      To, jakimi wchodzimy na matę, z jaką historią ciała i umysłu, jest szeroko rozumianym determinantem naszych zachowań w dojo. Mobilność, ostrożność, staranność, ignoranctwo, wszelka pamięć bólu, urazów, a szczególnie tych niewyleczonych, wpływają na to, jak ćwiczymy. Na co uważamy. Z czym wolimy się "nie szarpać", a co nam nie przeszkadza. Nasze ciało posiada swoje naturalne miejsca obniżonej odporności na przeciążenia, ale i wypracowujemy takowe w trakcie życia. To osłabia je zarówno mechanicznie, jak i "użytkowo".

      Jasnym jest, iż wymienione na początku:

      ZDARZENIA LOSOWE

      są jednym z częściej pojawiających się powodów urazów. O czym mowa: upadki (tu cierpią najczęściej ręce i barki ulegające zwichnięciom, naderwaniom aparatu więzadeł tudzież mięśni oraz kręgosłup), skręcenia (pole dla dysfunkcji kolan, kostek, nadgarstków), stłuczenia przy upadkach oraz - co pewnie także ma miejsce - złamania.

      Jestem przekonany, że tego wszystkiego można uniknąć. Wskazałem już na konieczność rozgrzewki i to takiej przemyślanej, celowej, logicznej. Skupienie podczas zajęć, atmosfera pracy a nie spotkania towarzyskiego, no i wreszcie rozumienie budowy, mechaniki i fizjologii działania własnego ciała - to gwaranty dobrego i bezurazowego treningu. Warto o tym pamiętać.

      ***

      Dla przypomnienia: propozycja projektu edukacyjnego BANG dla ćwiczących sporty walki

      http://gajowiec.blox.pl/2012/01/Projekt-edukacyjny-BANG.html

      (jesteśmy także na portalu FB)

      ***

      Odnalazłem dziś ciekawy artykuł, którego treść bardzo polecam tym, komu leży na sercu bezpieczny trening i korzystanie z czasu na macie i poza nią:

      http://blog.aikidojournal.com/2012/08/06/my-response-to-stanley-pranins-constant-alertness-needed-to-avoid-dojo-injuries/

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      czwartek, 23 lutego 2012 10:17
  • poniedziałek, 20 lutego 2012
    • Dlaczego warto nosić plecak na brzuchu???

      Jak bardzo "na wariata" brzmi tytuł tego artykułu - proszę o odrobinę cierpliwości, a wytłumaczę się z tej prowokacji. Liczę, że trafi ona do wielu z Was i wywoła do tablicy zastanowienie.

      W kwestii noszenia przez dzieci tornistrów ważne są dwa podstawowe fakty: okres kostnienia kręgosłupa oraz zwyczajne prawa fizyki, a dokładnie rzecz biorąc - mechanika na poziomie dźwigni dwustronnej.

      Kręgosłup w pełni kostnieje w okresie 17-23 lata, a więc na dzień dobry mamy "słabo". Oczywiście - nie ma co podnosić krzyku, bo od zawsze ludzie aktywnie spędzając czas, obciążają swój narząd ruchu i nic tego nie zmieni. Można oczywiście zadawać sobie pytanie, czy w wieku 5ciu / 6ciu lat warto jest obciążać dzieci książkami, by tachały je na grzbietach i w imię czego to ma się odbywać. Niech każdy sobie odpowie sam.

      Ale co z fizyką? Wyobraźmy sobie chłopa na jarmarku, który dźwiga worek ziemniaków na plecach? W którą stronę pochyli się jego ciało? I co się wydarzy, gdy ten sam worek weźmie do rąk, ale z przodu ciała?

      Fizyki się nie okłamie. Ciężar wrzucony na plecy pochyla ciało, a nawet jeśli tego nie widać - wymusza naprężenie mięśni przodu ciała, a więc: brzucha, zginaczy biodra, a co najgorsze w moim rozumieniu higieny zdrowia - piersiowe wielkie i małe. To one napinane, spowodują wysuwanie się ramion do przodu, zaokrąglanie pleców i wysuwanie głowy ku przodowi. A stąd już krok do bólu pleców w odc piersiowym, bólów głowy, barków... czegoż nam więcej trzeba. Gdzie tu mowa o prawidłowej postawie? Wynikowo dostajemy pochylające się dziecko, które OCZYWIŚCIE należy zapisać na korektywę...

      Wzięcie plecaka/tornistra - bo o tym mówimy - na klatkę (dosłownie i w przenośni) uruchamia całkowicie inny łańcuch mięśni: od tych, które stabilizują łopatkę na klatce piersiowej i cofają ją, przez mięśnie stabilizujące odcinek piersiowy (zazwyczaj słabszy od pozostałych), dziecko "łapie pion", dając bodziec do pracy mięśniom stabilizującym biodra i kończyny dolne...same korzyści.

      Tak więc może warto pójść nieco wbrew powszechnie przyjętemu stereotypowi i pozwolić dziecku nosić plecak/tornister na przodzie? Oczywiście - należy dobrać odpowiednio długość pasków, by było to w miarę wygodne. Ale warto - fizyki nie okłamiesz, a dziecku krzywdy zaoszczędzisz!!

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 lutego 2012 14:09
  • piątek, 17 lutego 2012
  • środa, 15 lutego 2012
    • Dlaczego warto rozciągać mięsień dźwigacz łopatki?

      To dziwny mięsień.

      Niewielkie pasmo biegnące od wyrostków poprzecznych górnego kręgosłupa szyjnego (C1-C4) do kąta górnego łopatki. No i tyle. Ruchowo niewielka istotność -- unosi łopatkę, a przez nią bark i pochyla głowę (ze skrętem). W sumie wszystko. Tu można skończyć. Ale...

      Mięsień dźwigacz łopatki jest - tu może zaryzykuję wielki krzyk i krytykę - współpartnerem bioder zarówno w współtworzeniu łańcuchów patologicznych napięć, jak i zdrowienia, gdy takowego się podejmiemy. Po kolei jednak.

      1. Napina się, gdy: unosimy zalęknione ramiona ku gorze, trwamy w złości tak długo,że gubimy prawidłowy stan bez niej, siedzimy godzinami przy biurku wysuwając i cofając bark obsługujący myszkę komputera, współtworzy nadmiernie naprężoną i odchyloną ku tyłowi głowę, wysuwamy glowę ku przodowi, wpatrując się godzinami w monior,

      2. Współtworzy: zespoły bólowe górnej części szyi, bóle głowy tylnej części, przodu tudzież skroni jednostronnie, zespoły pseudolaryngologiczne objawiające się wrażeniem kluski w gardle, drapaniem, zatkaniem gardła, wrażeniem ciasnoty a także podrażnieniem śluzówki itd (bez obiektywnych powodów), dolegliwości objawiające się bólem oka ( wrażenie wypychania oka, drżenie powieki),

      3. Współuczestniczy w tworzeniu i podtrzymuje stany napięciowe, czasem trwające długo, przechodzące w chroniczne, bóle okolicy żuchwy, aparatu żucia jako całości, a przez to komunikuje się z biodrami, będącymi w łączności odruchowej z żuchwą właśnie, bóle barku po swojej stronie, zespoły wegetatywne pochodzenia od górnej szyi.

      Dźwigacz łopatki jest tzw. mięśniem wskaźnikowym dla połączenia c2/c3, które jest najważniejszym czynnościowo miejscem szyi. Łączy bowiem w sobie niepowtarzalność budowy i ruchliwości segmentów powyżej oraz przewidywalność i powtarzalność budowy i ruchomości segmentów poniżej. Do tego połączenia podpięte są od wewnątrz struktury opon rdzeniowych, no więc otwiera nam się tu w pełnej rozciągłości możliwość zaburzania pracy całościowej ciała. Mięsień współdziała innymi mięśniami boku i tyłu szyi (jak mostkowo-sutkowo-obojczykowym, kapturowym, pochyłymi) potrafiąc tworzyć tzw. "wdowi garb", o którym kilka razy już na tym blogu wspomniałem.

      Punkty kluczowe tego mięśnia (czy to maksymalnie bólowe czy tez spustowe) znajdują się na kącie górnym łopatki, są łatwe w odnajdywaniu a przez to otwarte do autoterapii. Uciskane, potrafią wywołać ból promieniujący ku szyi, barkowi, "ciśnienie" od wewnątrz oka, drętwienie ręki, palców, słabość kończyny itd. Warto sobie dać czasami pouciskać ten rejon, by choćby stwierdzić, czy napięcie tam już zdążyło dotrzeć czy jesteśmy od niego wolni. Wraz z pracą na samym mięśniu, warto przepracować chwilę na skórze porywającą ten mięsień i jego okolicę. W razie bólu efekt gwarantowany! Ulga...

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      środa, 15 lutego 2012 10:24
  • piątek, 10 lutego 2012
  • poniedziałek, 06 lutego 2012
    • Pierwsza część cyklu DOOKOŁA AIKIDO za nami

      Podczas pierwszego spotkania przedstawiliśmy podstawy tematyczne, w oparciu o które budowane będą pozostałe części: nauka podstawowych słów japońskich, zagadnienia wymowy, liczenia oraz podstawy budowy anatomicznej człowieka oraz zarys pojęć odruchowość, mechanika stawów, praca mięśni, hamowanie itd.

      Druga część kursu odbędzie się 3 III 2012. Zapraszamy chętnych.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 06 lutego 2012 13:28
  • czwartek, 02 lutego 2012

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny