gajowiec.pl - nowości i publikacje * news and articles

Mój świat, moja pasja, moje rozumienie przyczyn i metod leczenia schorzeń, które powodują ból oraz inne dolegliwości.

Wpisy

  • piątek, 25 stycznia 2013
  • środa, 23 stycznia 2013
  • poniedziałek, 21 stycznia 2013
  • niedziela, 20 stycznia 2013
  • czwartek, 17 stycznia 2013
  • środa, 16 stycznia 2013
    • Czy da się narysować zdrowie i chorobę?

      Ano da się i to w dość prosty sposób. Do prostego rysunku, który zamieszczam poniżej, doszedłem w trakcie rozmów z moimi pacjentami, tłumacząc (przede wszystkim sobie) i im, jakie są mechanizmy zdrowia i choroby, spadku wydolności organizmu, czym potrafią być przeciążenia w rozumieniu medycyny całościowej oraz gdzie jest granica pomiędzy zdrowiem i chorobą.

      Na każdym bez wyjątku etapie naszego życia odnosimy się do potencjału 100 % naszego zdrowia, tj. takiego stanu, w którym przy wykorzystaniu minimalnych nakładów energetycznych ciała, pozostajemy w dobrej wydolności, odporności, samopoczuciu i możliwościach pokonywania wszelkich trudności, które napotykamy. Nasze ciało radzi sobie z obciążeniami z zew i wew, dobrze śpimy, nasz umysł pracuje bez zarzutu. Krótko mówiąc - jesteśmy zdrowi.

      Ciało ludzkie jednak ma tę przypadłość, że jego zdolności regeneracji, pozostawania przy zdrowiu tudzież dawania odporu atakom z zewnątrz potrafią się kurczyć. Potrafią tracić na jakości. A więc z naszych 100% zjeżdżamy na - dajmy na to 80%. O ile 80% wydolności maksymalnej to jest dużo, o tyle w sytuacji pojawienia się problemu, z którym przyjdzie nam się zmierzyć, przestrzeń pomiędzy naszym górnym pułapem a problemem właśnie nieco się skurczy. W tej przestrzeni nadal sobie radzimy, choć koszt tego wydaje się nieco większy, a i "powietrza" jakby mniej. Bywa, że wydolność ciała spadnie o wiele niżej. Zaczynamy odczuwać to jako - no właśnie - stany okołochorobowe. Zmaganie się z przykładowym problemem kosztuje nas o wiele więcej, zajmuje więcej czasu i wychodzimy z tego sporu o wiele bardziej wymęczeni. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by ten stan w sobie przywołać. Wielu z nas odczuwa to czy to w okresach przesileń pomiędzy porami roku, tudzież w sytuacjach przepracowania, zmęczenia psychicznego albo fizycznego. Bywają jednak sytuacje, w których problem przekracza swoją wielkością / objętością / siłą górny pułap naszej wydolności i umiejętności radzenia sobie z nim i wtedy zaczyna się choroba. Na rysunku pokazałem to czerwoną linią i polem "problemu" powyżej. W chorobie organizm daje nam istotny sygnał - nie jestem w stanie poradzić sobie z tym, co mnie spotkało, potrzebuje pomocy. Pozostawiony sam sobie może wyjść ze starcia obronną ręką, co niejednokrotnie obserwujemy choćby w sytuacjach typu katar, przeziębienia, niestrawności czy prozaiczne choćby przecięcie skóry. Ale zazwyczaj wymagana jest interwencja wspierająca walkę o lepsze jutro z zewnątrz. Tu wkracza leczenie.

      Piszę o tym, by uświadomić po raz kolejny sobie i czytającym te słowa, jak ważne jest "odsuwanie się" od poziomu 0% jak najdalej, by w sytuacjach czy to długotrwałego zagrożenia czy też nagłego przeciążenia, móc temu podołać w sobie i wyjść poza te sytuacje obronną ręką, bez większych strat.

      Moje obserwacje pokazują mi bardzo niepokojące zjawisko: jest pomiędzy nami mnóstwo osób, które "ślizgają" się na granicy czerwonej linii. To ci, których "raz boli, raz nie", którzy "co jakiś czas odczuwam tę sama dolegliwość", którym diagnozuje się "chroniczne schorzenia" czy to narządu ruchu czy tez innych. Ze swoim stanem zdrowia należy szczerze pogadać, mówić do niego wprost i uważnie słuchać, co też ma nam do powiedzenia. On zawsze mówi prawdę...

      "Problem" na rycinie zaznaczyłem schematycznie i proszę nie przywiązywać się ani do jego kształtu ani wielkości. To jedynie próba przedstawienia zagadnienia, a nie jego wielkości tudzież formy.

      Niedługo napiszę o różnych typach przeciążeń. Do następnego...


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      środa, 16 stycznia 2013 15:39
  • niedziela, 13 stycznia 2013
    • Atemi - sztuka walki czy sztuka wyborów?

      Atemi – sztuka walki czy sztuka wyborów??? 

      W latach, których nikt już nie pamięta, wojownicy toczący pojedynki wręcz odkryli, iż uderzenia wykonywane w odpowiednie punkty przynoszą niezwykle skuteczne rezultaty w postaci natychmiastowego osłabienia ataku przeciwnika poprzez rozharmonizowanie stanu zdrowia. Od omdleń przez zaburzenia pracy serca, od niemiarowości oddychania do nagłego wzrostu ciśnienia krwi, od zaburzenia pracy układu nerwowego objawiającego się odrętwieniem kończyny do całkowitego paraliżu… Najbardziej jednak ciekawym okazało się odkrycie, iż mapa tych punktów pokrywa się z punktami wykorzystywanymi w medycynie Wschodu do leczenia! Ale ta zgodność nie jest ani przypadkowa ani niech nie będzie myląca… Mądrość tu tkwiąca  kolejny raz pokazuje mądrość Natury.

       

      Wstępnie opisywano 365 punktów ciała, które zredukowano do 81 i tak oficjalnie pozostało do dziś. W sztuce atemi rozumianej stricte fizycznie wychodzi się z prostego założenia: mała ilość pierwiastka wspomaga i stymuluje leczenie poprzez dialog z danym punktem i mechanizmami powiązanymi z tymże, a „przeładowanie „ bodźcem prowadzi do przestymulowania łańcucha reakcji, destrukcji określonego organu, ze śmiercią włącznie. Granica pomiędzy nimi jest jednak dość płynna i delikatna. Jakże przypomina to zasady leczenia stosowanego w medycynie naturalnej, łącznie z homeopatią, tak dziś krytykowaną. Dokładnie tak działają refleksologia, masaż, igłoterapia, mobilizacje tkanek miękkich itd.

       

      Uderzenia w sztuce atemi wykonywać można różnymi częściami ciała: otwartą ręką, pięścią, palcami, piętą, kolanem czy nawet głową. Wszystkie one stanowią narzędzia do ataku.  Atemi zaczęto praktykować w Azji tysiące lat temu. W Chinach nazywa się ją dim mak – śmiertelny dotyk. W 15 wieku samurajowie przejęli ją dla swoich potrzeb włączając do arsenału niezwykle poręcznych narzędzi walki. Atemi dawało określone korzyści: nie wymagało wyszukanych warunków fizycznych do konfrontacji czy też błyskotliwych ruchów – ciosy celowane były bezpośrednio i konkretne w dane miejsca. Dawały wojownikowi broń, za pomocą której szybko i skutecznie mógł kończyć walkę, która zagrażała jego życiu, przy niewielkim nakładzie siły a z maksymalnym efektem. Mistrzowie sprzed wieków posiadali rzekomo wiedzę pozwalającą na stosowanie atemi bez dotykania ciała przeciwnika. Miało nią być wprowadzanie energii w określone miejsca ciała wroga w sposób dla niego niezauważalny a przynoszący efekt nawet po kilku dniach. Czy to prawda czy tylko legendy? Obecnie nie znamy już chyba na to odpowiedzi.

       

      Atemi kryje w sobie jednak coś więcej, niż tylko spis punktów ciała oraz “instrukcję uderzenia”. Posiada bowiem o wiele szerszy aspekt. Dotyczy naszej codzienności.  Dotyczy języka naszej komunikacji. Znana jest nam przecież siła wypowiadanych słów, które potrafią wywoływać przeróżne efekty: od „motyli w brzuchu”, przez słowa miłości do dziecka, po urzędowo oficjalne aż do tych, których – jak powtarza utarty zwrot – siła potrafi zabijać. Dotyczy pożywienia, które jemy a którego dobór i ilość powinny stymulować nasze zdrowie a nie być przyczyną jego zaburzeń, tudzież ruiny. Dotyczy umiejętności wyboru pomiędzy ilością pracy, a odpoczynku.  Atemi  jest wyborem dotyczącym moich relacji z innymi. Co wybieram dla siebie i dla drugiego? Co chcę osiągnąć i jakimi metodami? Uderzę boleśnie czy pozwolę Ci przejść obok, przepuszczę energię ataku skierowanego w moją osobę? Pomogę starcowi zejść ze schodów czy udam, że go nie widzę? Obgadam cię za plecami i będę niszczył twoje dobre imię, czy zachowam swoje obserwacje dla siebie i przemilczę uwagi, które mam?  Bo słowa potrafią ciąć jak miecz, a rany od tego miecza potrafią być przegłębokie lub nie goić się wcale.  Atemi jest wyborem między światłem a mrokiem, między życiem a śmiercią, między konfliktem a spokojem. Atemi jest w centrum mądrego aikido. A aikido to życie. Atemi jest więc centrum mądrego życia.

       

      Jeśli przyjrzeć się pierwotnym formom technik aikido, które jest mi osobiście najbliższe, to było ono przepełnione uderzeniami wziętymi z atemi.  Wynikało to z prostej przyczyny: Morihei Ueshiba wypracował swoje aikido w sytuacjach zagrożenia życia i wziął do niego to, co najbardziej gwarantowało powodzenie w trakcie fizycznej konfrontacji, o ile do takiej już dochodziło. Atakujesz mnie, więc musisz się liczyć z tym, że będzie Cię to kosztowało zdrowie lub nawet życie. Takim bolesnym ostrzeżeniem, próbą zakończenia walki przed czasem, było właśnie atemi. Obecnie atemi pozostało w technikach jako swojego rodzaju wspomnienie realnego atemi, jako faza ruchu, której wykonania ma wskazać na jego potencjalną skuteczność w "rozproszeniu" ataku.

       

      Aby poszerzyć spojrzenie na najbardziej pierwotne znaczenie atemi, sięgam po artykuł dotyczący znaków opisujących to zjawisko. Ich wyjaśnienie pokazuje, czym w istocie jest atemi i jak zaprasza nas do siebie każdego dnia. Hajime…

       

       

      当て身

      ATEMI czyli prawda o ciele

       

      Atemi tłumaczy się jako ciosy ciałem, ciosy w punkty witalne, ciosy powalające. Takie jest znaczenie słów użytych w tym złożeniu (o czym zaraz) i zastosowanie. Jak zawsze, zaglądam pod pierwszą warstwę znaczenia, by zobaczyć co kryje się w kreskach.

      to - prawy, badanie, sonda

      a(taru) - być wypełnionym, uderzać, dotykać, traktować, być wystawionym na

      a(teru) - trafić, wystawiać na, aplikować, ustalać, przydzielać, przeznaczać, kłaść, uderzać

      a(tarareru) - mieć wpływ na

      masa ni - prawidłowo, właściwie, dokładnie

      a(taranai) - być nieuzasadnionym

      a(tari) - stłuczenie, kontuzja, siniak; w kierunku

      a(te) - cel, dążenie, idea

      a(tezuppo) - zgadywanka

      a(tekko) - zgadywanka

      Znak składa się z górnej części, która oznacza "mały" oraz dolnej (będącej pierwiastkiem), która oznacza świńską głowę. Należy pamiętać, że w Chinach świnia ma bardzo pozytywną wibrację, jest dobrym symbolem. 

       

      mi / karada - ciało, osoba, dusza, serce, mięso, życie, zdolność

      mi(jirogu) - lekko zamieszać

      mi(gonashi) - maniera, reakcja, ruch

      Znak w pierwszych obrazach pokazywał ciężarną kobietę, stąd w moim odczuciu taka wieloznaczność. 

      Znajduję więc w złożeniu pomysł na atemi - jest to nie tylko "cios w punkt witalny" ale i "badanie serca", odnajdywanie "prawdy o ciele", dotykanie jego zdolności przetrwania, jego manier i reakcji. Jest niczym igła użyta w celach leczniczych a prowadząca do zdrowienia - atemi jako sygnał dla atakującego, że dochodzi do granicy naszego ciała i jeśli sytuacja się nie zmieni, dokładnie (masa ni) dane miejsce będzie uderzone, stłuczone - atemi stanie się rozstrzygnięciem, naszą odpowiedzią. (…)

      Myślę, że używamy atemi w codziennym życiu, w tej dwojakiej jego formie - niszczycielskiej i uzdrawiającej. Atemi to słowa, które wypowiadamy - jako krytykę lub krytykanctwo. To nasze traktowanie ludzi, nasz charakter, nasza łagodna stanowczość lub stanowcze cięcie. I nie mam tu na myśli, że atemi jest "złe" - jest dwojakie, może niszczyć albo leczyć. Biorąc pod uwagę, że mi ( ) oznacza również "życie", zastosowanie atemi jest wszechobecne. 

       

      To nasz wybór - nasz pomysł na wypełnianie (ataru) siebie i innych. 

       (art. z blogu Agnieszki Nowackiej znakownia.blox.pl)

       


      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      niedziela, 13 stycznia 2013 20:19
  • piątek, 11 stycznia 2013
    • For those who are interested

      For those who are interested : here is the site of my and my Friend's BANG Educational Project. We are focused on education workshops, speaches and lectures for aikidoists, martial arts practiotioners as well as parents, teachers, psychologist, judges, all who are involved in child's emotional and physical happiness. Feel free to join us. BANG your way to knowledge...

      read more here: http://projektbang.wordpress.com/

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      piątek, 11 stycznia 2013 18:11

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny