gajowiec.pl - nowości i publikacje * news and articles

Mój świat, moja pasja, moje rozumienie przyczyn i metod leczenia schorzeń, które powodują ból oraz inne dolegliwości.

Wpisy

  • środa, 26 stycznia 2011
  • niedziela, 23 stycznia 2011
    • Igłoterapia

      Przyszła pora na opis jednego z najskuteczniejszych zabiegów odruchowych, które znam - igłoterapii.

      Zabieg odkryty nieco przypadkowo - lekarze usiłując podawać środki dostawowe, wielokrotnie z powodu różnych ograniczeń, nie byli w stanie wprowadzić leku a próbując wykonać injekcję - dotykali igłami określonych punktów okrywających staw. Ku zdziwieniu pacjentów i samych lekarzy, okazywało się, że "nieudany" zabieg przyniósł nieoczekiwany pozytywny efekt. Zaczęto więc obserwować to nieznane dotąd zjawisko i po wielu próbach, powtórzeniach spisano te obserwacje wraz z listą zastosowań. Tak pokrótce można opisać powstanie metody zwanej igłoterapią. Dla wielu nie do przyjęcia. Dla wielu jedyna praktycznie skuteczna metoda walki z bólem i przeróżnymi dolegliwościami chronicznymi. Ale kto zacz..

      Igłoterapia jest metodą polegająca na wkłuciu igły injekcyjnej w miejsce określane punktem maksymalnie bólowym / lub polem takich punktów. Czym jest takowe miejsce? Jest to stan (!!! - uwaga na to słowo, ono tłumaczy więcej, niż się wydaje) tkanki, zmieniony pod wpływem nieprawidłowych impulsów płynących z okalających punkt tkanek. Najczęściej punkty te znajdujemy na styku tkanek narządy ruchu z okostną, do której przyczepiają się te tkanki lub na samej okostnej, na którą "rozpłynęło" się podrażnienie. O których tkankach mowa? Najczęściej o więzadłach spajających ze sobą elementy stawów i o przyczepach mięśni a nie ich brzuścach. Stan podrażnienia okostnej tworzy się w pewien charakterystyczny sposób: poprzez trwanie nieprawidłowego stanu tkanki wczepionej do kości. Tą nieprawidłowością jest nadmierne napięcie statyczne, gwałtowny uraz "wpisujący" w pamięć tkanki zwiększone napięcie obronne mające w momencie urazu ochronić tkankę przed zerwaniem, uszkodzeniem oraz - co w sumie najważniejsze - przedłużające się napięcie o charakterze wzorca emocjonalnego (reakcji na otaczający nas świat, na relacje z innymi ludźmi...). Podrażnienia te, stany trwające wielokrotnie latami, prowadzą do określonego obrazu patologicznych napięć niosących ze sobą zazwyczaj następowe schorzenia czy to w samym narządzie ruchu czy też w narządach wewnętrznych. Jednym ze sztandarowych objawów takowych procesów jest ból i to on powoduje konieczność poszukiwania skutecznej metody na walkę z nim.

      Z jednego wkłucia wykonuje się zazwyczaj kilka/kilkanaście ukłuć punktu/punktów zmienionych czynnościowo. Zabiegowi towarzyszą zwykle: pojawienie się reakcji, która jest doskonale znana pacjentowi ("tak, to jest ten ból, który znam", "oo, tak, tamtędy ten ból promieniuje"), swoiste "przeładowanie" emocjonalne, któremu mogą towarzyszyć łzy, płacz, krzyk oraz/lub reakcje autonomiczne w postaci omdleń, wrażenia osłabienia, reakcji jelitowych itd. Dla terapeuty zabieg ten ma dwojaki charakter: diagnostyczny i leczniczy. Diagnostyczny, bo pokazuje, czy dane miejsce jest współtwórcą określonego schorzenia, współuczestnikiem łańcucha zdarzeń, a leczniczym, gdyż wprowadzone w trakcie zabiegu bodźce uruchamiają lawinę reakcji mających na celu zmianę sytuacji miejscowej ale - co ważniejsze - całościowej człowieka leczonego. Dla terapeuty intensywność tzw. reakcji pozabiegowych jest podpowiedzią i próbą sondowania, jakie będą efekty zabiegu. Dla pacjenta mogą być trudnym do znoszenia kilkudniowym doświadczeniem, ale uświadomiony o tym chory, łatwiej wytrwa i chętniej będzie obserwował to, co dzieje się z jego ciałem w trakcie następujących po zabiegu dni.

      Śmieję się czasem i żartuję mówiąc, iż z igłą jest jak z Cyganką - prawdę ci powie. Jest w tym na serio sporo prawdy - punkty nieistotne w leczeniu nie dadzą ani reakcji w trakcie zabiegu ani tym bardziej po, czym usną się w cień i nie będą brane pod uwagę w danym momencie. To, co pokazuje igła, jest zazwyczaj istotne w procesie leczenia. Stąd moje przywiązanie do tego zabiegu i ogromne do niego zaufanie. Zabieg nie jest zazwyczaj szczytem przyjemności dla samego pacjenta, gdyż potrafi boleć i to boleć boleć, ale zastosowany dobrze - przekona do siebie chorego.

      Igoterapię wykonuję zazwyczaj igłami injekcyjnymi 0.8, 0.6, 0.5 i 0.45mm w zależności od miejsca wkłucia. Zabieg wykonuję w warunkach septycznych, odkażąjąc skórę środkiem Skinsept.

      W sytuacji, gdy mamy do czynienia z dolegliwością określaną przez chorego, jako wieloletnie schorzenie, można liczyć na dużą burzę w organiźmie po zabiegu. Burza ta jest wspaniałą odpowiedzią mechanizmów samoregulacji, iż miejsce trafienia igły jest właściwe i dobrze rokuje efektami. Zabieg o charakterze szoku miejscowego (gdyż takim jest igłoterapia) działa według zasady: im gorzej po, tym lepiej:-). Wymaga wiele zrozumienia od pacjenta, ale jest ogromnie pomocne w usuwaniu dolegliwości, poprawianiu funkcjonowania ciała a co najciekawsze - wielokrotnie poprawianiu stanu emocjonalnego człowieka poddanego zabiegowi. To najbardziej potrafi zadziwić chorego, ale jest za każdym razem wielką nauką dla terapeuty. Pacjenci relacjonują także ustępowanie dysfunkcji, o których nawet nie wspominali, gdyż uznali je za niepowiązane ze schorzeniem, które przyszli leczyć w gabinecie rehabilitacji.

      Igłoterapię pokazał mi mój Mistrz Andrzej Rakowski i jestem Mu za to dozgonnie wdzięczny. Nauczyli mnie jej i uczą do dziś moi pacjenci...

      Igłoterapia jest jednym z Cesarzy Zabiegów Odruchowych o wielkiej sile oddziaływania.

       

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      niedziela, 23 stycznia 2011 19:28
    • Moksa z innej perspektywy

      O Moksie słów kilka - za dr. Z. Bronzem z Ośrodka Metod Naturalnych:

      "Moksa to zioła chińskie z rodziny chryzantem (Arthemisium moxae). Ich liście zbiera się w okresie letnim, zwykle w czerwcu, suszy naturalnie na słońcu, a następnie skrusza i rozciera w drewnianym moździerzu. Uzyskane drobiny przesiewa się przez sito uzyskując moksę w postaci waty. Następnie do waty moksy dodaje się szereg innych ziół, w tym również aromatycznych i najczęściej formuje się je w kształcie cygar. Receptura składu i proporcje tych ziół owiane były tajemnicą i przekazywano je z pokolenia na pokolenie. Obecnie recepturę Moksy znaleźć możemy w publikacji książkowej "Chinese Acupuncture and Moxibustion".

      Według Tradycyjnej Medycyny Chińskiej termopunktura z moksy: 
      - poprawia krążenie energii życiowej Qi w meridianach
      - wykonywana w stanach niedoboru energetycznego zwiększa zasób energii Qi
      - zwiększa siły obronne organizmu, poprzez zwiększenie żerności fagocytów (krwinek białych) i podwyższenie aktywności przeciwciał i immunoglobulin
      - działa regenerująco i odmładzająco
      - przedłuża życie (osoby regularnie stosujące nagrzewanie moksą rzadziej chorują i dłużej żyją). 

      Stymulacja termiczna akupunktów moksą działa nie tylko na poziomie zewnętrznym. Głębokie przenikanie ciepła przez skórę w głąb ciała znacznie zwiększa efektywność tej metody w porównaniu do innych tradycyjnych metod. Działanie moksy odbywa się na wszystkich trzech poziomach energii Qi, a mianowicie na poziomie skóry, tkanki podskórnej i mięśni - oddziałuje na meridiany i ich odgałęzienia, na poziomie pośrednim - na układ kostno-stawowo-więzadłowy i ścięgna oraz na poziomie głębokim - na narządy wewnętrzne. 

      Wskazania do stosowania zabiegów przygrzewania moksą są bardzo szerokie i w zasadzie pokrywają się ze wskazaniami do akupunktury. Zaleca się wykonywać zabiegi głównie wtedy, gdy leczenie akupunkturą nie dało rezultatów. Moksa jest wskazana również u tych pacjentów, u których nie zaleca się stosowania akupunktury z uwagi na jej inwazyjność. Dotyczy to osób mocno wyczerpanych pychofizycznie, osłabionych i wychudzonych. Szczególnym wskazaniem do moksowania są stany depresyjne, bóle brzucha i żołądka, ostre i przewlekłe biegunki, zaparci, mięśniobóle i nerwobóle, zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa i stawów kończyn (np. ramion, kolan i bioder), gościec stawowy, reumatoidalne zapalenie stawów, zmiany zwyrodnieniowe stawów kręgosłupa oraz niektóre zmiany skórne, a przede wszystkim niska odporność organizmu oraz choroby obwodowych naczyń krwionośnych. 
      Główne przeciwwskazania do zabiegów moksoterapii stanowią: choroby gorączkowe, ostre stany zapalne, świeże urazy, częstoskurcz, choroby psychiczne, ciąża. Bezwzględnie nie wykonuje się zabiegów w przypadku porażenia kończyn, a także w pobliżu żylaków, owrzodzeń i daleko posuniętych zmian skóry. Przeciwwskazaniem jest też utrwalone nadciśnienie tętnicze i przeszczepy narządowe. Przeciwwskazaniem przejściowym jest menstruacja."

      A teraz słowo ode mnie. Kiedy stosuję moksę i w jakiej formie?

      Przede wszystkim "grzybki" mocowane na skórze za pomocą lepkiej podstawki. Tlące się, a nawet żarzące zioło generuje na tyle gorąca, by przenikać przez skórę, wprowadzać w nią dużą dawkę energii i stymulować nie tylko same akupunkty ale także po prostu struktury narządu ruchu - więzadła, przyczepy mięśni, ich brzuśce, powięzie itd. Efektywność tego zabiegu można czasem przyrównać do igłoterapii, choć domyślam się, że sam nieco naciągnąłem tu fakty:-). Gdybym miał bowiem wyliczyć skuteczność zabiegów miejscowych oddziałujących miejscowo i ogólnie pierwsze miejsce zajęłaby bez wątpienia igłoterapia właśnie. Potem grzybki moksy, cygara (czyli zabiegi grzewcze), krioterapia miejscowa oraz pozostałe.

      Cygara ze zrolowanej moksy dają możliwość objęcia zabiegiem większej płaszczyzny. Wskazane przy napięciach chronicznych skóry, bólach pourazowych, napięciach mięśni z przemęczenia pozycja siedzącą itd

      .

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      niedziela, 23 stycznia 2011 18:45
  • sobota, 22 stycznia 2011
    • Borelioza a zaburzenia błędnika, cd.

      Okazuje się, że borelioza nie jest bezwzględna dla błędników i te potrafią odzyskiwać funkcję. Badania kontrolne wykazują powrót funkcji. Pacjent donosi, iż terapia czaszkowa wyraźnie mogła mieć wspierający wpływ na "gojenie" problemu. Nie mogę tego wykluczyć ze względu na intensywność oddziaływania niektórych choćby zabiegów (kompresja 4tej komory mózgu choćby) a zadane pacjentowi zabiegi autoterapii wydają się odnosić oczekiwany, a nawet o wiele większy efekt. To dobre wieści..

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      sobota, 22 stycznia 2011 23:44
  • piątek, 21 stycznia 2011
    • Gorąca prośba - jeśli ktoś może pomóc - uprzejmie proszę.

      Szukam odpowiedzialnej pani z doświadczeniem do opieki nad dzieckiem. Moja córka ma 4 lata i chodzi do przedszkola. Planuję powrót do pracy na etacie i poszukuję osoby, która byłaby w stanie pomóc nam w opiece nad dzieckiem w dniach, gdy dziecko choruje, ewentualnie w wybrane popołudnia i wieczory (także w weekend). Jedyną prośbą poza opieką nad dzieckiem byłoby ewentualnie ugotowanie dziecku obiadu w dniach, kiedy byłaby pod opieką przez cały dzień.

      Idealnie byłoby gdyby, poszukiwana przez nas osoba mieszkała w pobliżu (okolice ul. Żelaznej, Śródmieście)

      kontakt do zainteresowanej: Pani Agnieszka, tel. 783 390309

      SPRAWA PILNA

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      piątek, 21 stycznia 2011 17:02
  • czwartek, 20 stycznia 2011
    • Nowy produkt

      W związku z zainteresowaniem z Państwa, strony przygotowałem nowy "produkt" oferowany przez Gabinet. Są to prelekcje połączone z nauką odpowiednich ćwiczeń, prowadzone na wyraźne życzenie firm. Ćwiczenia prezentowane przeze mnie są elementem podstawowej profilaktyki dolegliwości kręgosłupowych oraz kręgopochodnych. Samodzielne wykonywanie tych ćwiczeń pozwala unikać wielu niepotrzebnych komplikacji związanych z wizytami w przeróżnych gabinetach lekarskich. Polecam serdecznie. Warunki prelekcji/pokazu ustalam z zainteresowanymi.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 stycznia 2011 14:58
  • czwartek, 13 stycznia 2011
  • środa, 12 stycznia 2011
    • Każdy obrazek opowiada historię..

      Pacjent - kręgosłup piersiowy przeprostowany do niemożliwości wręcz, bóle głowy lewostronne od dzieciństwa (!) łącznie z torsjami. Obecnie głowa jest "żółtym światłem" - wszystkie "przesilenia" odzywają się głową, niekoniecznie bólem, ale "czymś". Duże napięcie między łopatkami (szukam tu walki z autorytetami), rodzice "dobrzy, ale nie fajni".

      Praca objęła: krętarz lewy (igłoterapia), mobilizacje połączenia głowa-szyja, mobilizacja skóry i tk. podskórnej na wysokości kr. piersiowego (maks. efekt na górnej części) i wreszcie pracę z powięziami. I tu niespodzianka: mocne reakcje z kręgosłupa piersiowego właśnie (przeprosty ciała), mocne prężenie nóg, drżenie rąk, twarzy, pocenie się. Zadane: mobilizacja skóry na twarzy w rejonie mięśni żucia (bardzo wrażliwe uciskowo mięśnie, z efektem w stronę nasilania się drżenia całego ciała).

      Każdy obraz opowiada swoją historię...:-), ciekawe, co tu widać. Wszyscy czekamy z zapartym tchem, a D zapewne najbardziej:-)

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      środa, 12 stycznia 2011 10:33
    • Dziś napotkane..

      Nikt kto nie jest słaby, nie może być mądry. Siła lubi lekceważyć.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      środa, 12 stycznia 2011 09:21
  • poniedziałek, 10 stycznia 2011
    • Powięzie i ich fenomen

      Chcę napisać w prosty sposób o czymś czego funkcja jest dość zawiła i dla wielu niejasna, wydumana lub nadinterpretowana.

      Zanim wsadzono na nas skórę, ciało ze wszystkimi narządami zostało ubrane w "koszulę" powięzi. Powięzie są cienkimi błonami o budowie włóknistej, o wzdłużnym przebiegu włókien (wzdłuż ciała). Najłatwiej obejrzeć je na..mięsie, które kupuje się w sklepie. Pokryte jest białą błoną, trudną do odcięcia, czyli niezwykle wytrzymałą. Ta wytrzymałość powiązuje narządy w sposób bezkompromisowy, na tyle mocno, by ciało uzyskało wewnętrzną stabilność "konstrukcyjną", że tak to ujmę. Wszystkie powięzie zachodzą na siebie, tzn. łączą sie ze sobą strukturalnie, wyrastają jakby z siebie i wrastają w sąsiednie. Dzięki temu ciało zachowuje zwartość, stabilność. Powięzie "porozumiewają się" ze sobą w dwojaki sposób: napięciem, które przenoszą na siebie wzajemnie oraz elektrycznie, przesyłając po sobie informację elektryczną właśnie. Dzięki tym cechom wszelkie informacje dotyczące stanu ciała w jednym miejscu są rozsyłane po całym ciele za pomocą sieci powięziowej i odbierane przez najbardziej odległe miejsca. Przykładem tego jest choćby wpływ naprężenia rejonu podpotylicznego na stan napięcia miednicy. I odwrotnie. Naprężenia w rejonie bioder przenoszone są najczęściej w kierunku kolan, stóp ale i twarzy, stawów żuchwy. Naprężenia w rejonie łopatki daje reakcje w obrębie ramienia, łokcia i samych rąk. W ten właśnie powtarzalny sposób wytwarzają się specyficzne dla danych obrazów dysfunkcji wzorce. Dają się systematyzować, grupować, gromadzić w tzw. zespoły określonych schorzeń. Powięzie mają zdolność drażnienia swoim podrażnieniem innych struktur w ciele: tych należących do narządu ruchu, jak i tych, które są z grupy narządów wewnętrznych. Bo o tym także nie wolno zapominać. Język przenośni potrafi wiele powiedzieć o wzajemnym wpływie powięzi na struktury organów wewnętrznych. Osierdzie, tarcza otaczająca serce, napręża się nadmiernie, gdy serce ulega "zranieniom", by chronić serce przed kolejnymi "razami". Napięcie osierdzia prowadzi do niedokrwienia serca, a stąd juz prosta droga do choroby niedokrwiennej mięśnia sercowego. Przykłady można mnożyć.

      Powięzie są wdzięcznym odbiorcą pracy "na powięziach". To bardziej praca na "czuciu" powięzi, na ich reakcjach, niż na ich mechanicznej charakterystyce. Terapeuta rękami "czyta" napięcia powięzi, ich główne kierunki, próbuje dotrzeć do ich źródła. Trudno opisywać pracę na napięciach powięziowych, gdyż jest to bardziej intuicyjna "gra na powięziach", niż jakieś "ustawianie" ich czy też usiłowanie czegokolwiek. Powięzie "dobrze poprowadzone", same wyzbywają się nieprawidłowości, naprężeń, normalizując swój stan, a co za tym idzie - stan organizmu, jako całości. Im mniej zwiększonych napięć, tym mniej patologii w ciele. Także tej niewidocznej, podprogowej, "skradającej się". Praca na powięziach potrafi zastąpić miejscowe "dziubanie" i pochylanie się nad lokalnymi dysfunkcjami mięśni, zaburzeniem połączenia międzykręgowego czy innych. Powięzie są pewną nadrzędnością ponad pozostałymi elementami, gdyż to one opinają je sobą i wpływają na ich pracę. Za ciasna koszula założona na ciało uniemożliwi swobodę pracy, funkcjonowania. Tak samo jest z powięziami. One reagując na wszystko, kim i czym jesteśmy, przechowują napięcia, pamiętają je i nie specjalnie umieją się ich wyzbywać samodzielnie. Stąd choroby...

      Nadmiernie napięte powięzie to min.: chłodne ręce, stopy, drętwienia, ciężkie kończyny, wrażenie otępienia, zmęczenia nieustannego, bezsenność lub nadmierna senność, ciężar, wrażenie opuchnięcia lub wręcz opuchnięcie, problem z "czuciem" określonego miejsca w ciele, promieniowanie jakby drażnienie prądem (naśladownictwo konfliktu korzeniowego) i inne, nie reagujące na tzw. konwencjonalną terapię.

      Szczegóły wpisu

      Tagi:
      Autor(ka):
      mocushle
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 stycznia 2011 12:33

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny