gajowiec.pl - nowości i publikacje * news and articles

Mój świat, moja pasja, moje rozumienie przyczyn i metod leczenia schorzeń, które powodują ból oraz inne dolegliwości.

Wpis

środa, 04 maja 2016

Czy jest sens nadawać nazwy schorzeniom czynnościowym?

Tematyka schorzeń czynnościowych (odwracalnych) i ich granic (lub raczej braku wyraźnych granic) jest płaszczyzną, po której się porusza moje myślenie w kwestii zdrowia i choroby. Ich nazwy stanowiły punkty rozpoznawcze, pozwalały w przybliżeniu choćby określić położenie problemu, określić ramy dolegliwości, dawały punkt wyjścia do pracy z dysfunkcją.

 

Kilka dni temu zadałem sobie pytanie, czy jest jeszcze sens nadawania nazw schorzeniom czynnościowym? Czy to nie jest właśnie graniczenie dla terapeuty ale i samego pacjenta? odpowiedź układałem sobie i mam ją dziś sprecyzowaną.

 

Biorę pod uwagę ogrom wiedzy, która ostatnimi laty dociera do nas, wiedzy z zakresu anatomii systemu powięziowego i jego czynnościowego nieograniczenia, wpływalności na każdą praktycznie funkcję ciała, niespodzianek, które czekają na terapeutę w podróży przez emocjonalność tego systemu, jego pamiętliwość wręcz, elastyczność, podatność na traumy ale i odtraumianie się, jesli tak mogę to ująć. Biorę pod uwagę ogrom wiedzy o systemie czaszkowo - krzyżowym, który okazał się ogromnym otwarciem na przyczynowość, trwanie i leczalność przeróżnych dolegliwości ciała i emocjonalności człowieka. Biorę pod uwagę wpływ koncepcji osteopatii wisceralnej, która dumnie zajmuje swoje miejsce w świadomości terapeutów pokazując ogrom możliwości pracy z narządami wewnętrznymi. Biorę pod uwagę całą podstawę dotychczasowych doświadczeń fizjoterapii, którą przekazywano nam w latach akademickich. Patrzę na odległość, którą przebyła praktyka pracy z chorym od założeń podziałów i klasyfikacji chorób i dochodzę do wniosku, że nie ma co sobie zaprzątać głowy nazywaniem schorzeń. Wzajemna przenikalność przytoczonych choćby powyżej koncepcji, ich wzajemna zależność, nie dająca się odgrodzić żadną sztywną barierą, stanowi fundament świadomości otwartego systemu diagnozowania i terapii schorzeń ciała ludzkiego. Nie, nie namawiam do bezkrólewia w systematyce, wskazuję li tylko na niespójność dotychczasowego grodzenia jednostek chorobowych, opisywania ich w jednoznacznej formie, poza którą wyjście wyprowadzało nas...no właśnie dokąd? Na jakieś pole niczyje, na którym wiał wiatr i ujadały bezpańskie psy. Bo to już nie jest t o schorzenie? Bo takich objawów nie ma? Bo ja wiem, że tak nie jest, a pacjent zmyśla? No właśnie.

 

Czy drętwienie rąk to sprawka kompresji nerwu powodowanego dyskopatią czy ugrzęźnięciem tegoż w systemie powięziowym a może zaburzeniem pracy systemu opon rdzeniowych na przebiegu kanału kręgowego na poziomie szyi a może nieprawidłowo tętniąca życiem tarczyca? Czy objaw Laseque'a (bierny wznos kończyny dolnej ku górze) będzie długo jeszcze konfudował diagnostów niosąc ze sobą tak sprzeczny przekaz dotyczący stanu kręgosłupa, jaki niesie ignorując całkowicie wszystko po drodze - choćby biodro? Czy objawy dotyczące arytmiserca wiązane są w jakiejkolwiek części z emocjonalnością przepony i pochowanych w tym rejonie stanów związanych z historią osobniczą danego serca? Można tak długo.

 

Wzajemna przenikalność funkcji poszczególnych narządów ciała, ich łączność informacyjna, emocjonalna, intelektualna, pamięć tkanek oparta o zjawisko pamięci wody i inne czynniki uelastyczniające myślenie na temat chorób zdejmują poniekąd ciężar nazywania ich, klasyfikowania, przyporządkowywania. Oczywiście - łatwiej jest leczyć coś, co umiemy nazwać, ale czyż nie równie ciekawie leczyć mówiące do nas zależności, których zahamowanie, zaoporowanie czy ograniczenie swobodnej wibracji, doprowadziły do powstania OBJAWU

 

Objaw objawia. Objawia prawdę o stanie ciała, który jest wypadkową fizyczności i emocjonalności na przestrzeni czasu. Objaw bowiem jest komunikatem wysłanym do świadomości pacjenta. Objaw objawia o świadomości tego, co robię dla siebie, a czego nie robię, o co dbam, a co zaniedbuję. Co chronię, a na co się otwieram. Jakie mam przekonanie względem zdrowia. Nazywajmy objawy a nie choroby. Droga choroby jest u każdego inna, nie da się jej więc opisać liniowo w ten sam sposób. To ogranicza myślenie. Wystarczy się zapytać siebie: a jakie ja mam objawy? A nie na co choruję. 

 

OBJAW.

 

 

I chyba tyle chciałem dziś napisać...

 

kontakt: www.gajowiec.pl, gabinet@gajowiec.pl, tel. 0602 786 988

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
mocushle
Czas publikacji:
środa, 04 maja 2016 11:26

Polecane wpisy